Spadek kursu naszej waluty, spowodowany ubiegłotygodniowymi wypowiedziami członków rządu, wspartych przez prezydenta, nie zadowolił szefa Rady Ministrów. Leszek Miller powiedział w Katowicach, że złoty nadal jest zbyt drogi. - Jestem tego samego zdania, co wicepremier Marek Belka, który uważa, że kurs złotego powinien być na poziomie 4,25-4,3 zł za dolara - powiedział. - Pozycja złotego jest za mocna, a polityka RPP nie służy gospodarce.

Także Witold Orłowski, doradca ekonomiczny prezydenta, uważa, że obecny kurs złotego jest zbyt wysoki. - Z punktu widzenia naszych eksporterów, byłoby lepiej, gdyby złoty był słabszy o 10-15% wobec dolara - powiedział w wywiadzie radiowym. Jego zdaniem, temu problemowi byłby w stanie zaradzić bank centralny czy to poprzez redukcję stóp procentowych, czy też interweniując na rynku walutowym. - Polski rynek walutowy nie jest duży i doprowadzenie do czasowego osłabienia złotego mieści się w granicach możliwości finansowych NBP - powiedział W. Orłowski.

Interwencję na rynku walutowym zdecydowanie wykluczył Bogusław Grabowski, członek Rady Polityki Pieniężnej. - W obecnej chwili uważam, że interwencja jest nie do przyjęcia - powiedział. Także Wiesława Ziółkowska z RPP uważa, że interwencja nie jest najlepszym rozwiązaniem, gdyż nie wiadomo, czy byłaby skuteczna. Ale - jej zdaniem - są inne sposoby na silnego złotego. - Wolałabym, gdyby kurs złotego kształtował rynek - powiedziała. - Ale jeśli okazuje się, że rynek przewartościowuje złotego ze względu na wysokość stóp, to lepiej może reagować zmianami stóp, a nie poprzez interwencję.

Dariusz Filar, główny ekonomista Pekao SA:

W roku ubiegłym złotego przez długi czas umacniały wysokie oczekiwania prywatyzacyjne. Nawet gdy w lecie doszło do osłabienia kursu, było to w większym stopniu spowodowane czynnikami zewnętrznymi (np. sytuacją w Argentynie) niż wewnętrznymi, w tym fiskalnymi rewelacjami ministra finansów Jarosława Bauca o możliwym wielkim deficycie budżetowym. Równocześnie bowiem mieliśmy do czynienia z poprawą sytuacji makroekonomicznej - spadający deficyt na rachunku obrotów bieżących oraz malejąca inflacja czynią kraj bardziej wiarygodnym w oczach inwestorów. Poza tym, mamy też dużą podaż papierów skarbowych przy jednoczesnych oczekiwaniach na dalsze redukcje stóp. Przy płynnym kursie złotego musi to doprowadzić do jego wzmocnienia. Na dodatek, jest jeszcze jeden czynnik, o którym teraz rzadko kto wspomina - zbliżamy się do Unii Europejskiej. W październiku czy listopadzie, gdy będzie się krystalizowała data naszego wejścia do UE, może znowu dojść do wzmocnienia złotego. Poza tym, w przyszłym roku, gdy data naszego akcesu będzie już wyznaczona, wielu inwestorów, w tym również bezpośrednich, może uznać, iż to ostatni moment, aby wejść na nasz rynek, a przez to i do UE, i złoty może wzmocnić się jeszcze bardziej.