Dokładnie takie wrażenie odnoszę, obserwując kontynuacyjny wykres kontraktów terminowych na WIG20. Mimo że w ubiegłym tygodniu nastąpiło (niemalże w ostatniej chwili) wyłamanie z kilkumiesięcznej formacji trójkąta zniżkującego, to, jak się okazało, na rynku wcale nie zagościła panika i nikt nie ruszył do większej wyprzedaży. Przejściowy spadek ceny kontraktu o 12 pkt. poniżej wsparcia podziałał na inwestorów dziwnie mobilizująco, co umożliwiło powrót ponad istotny poziom 1310 pkt., a także do wnętrza formacji trójkąta. Formacja tym samym oficjalnie straciła ważność (w tym prognostyczną), gdyż czas na wybicie z niej po prostu minął. Ale wciąż ważne pozostają dwa elementy trójkąta: linia trendu spadkowego, która przez okres czterech miesięcy nie została ani razu przebita, oraz wspomniana już horyzontalna linia wsparcia na wysokości 1310 pkt.

Różne wskazania generują oscylatory i między innymi dlatego należy podchodzić do nich z rezerwą. Ważnego sygnału oczekuję od Ultimate, który kolejny raz znalazł się bardzo blisko siedmiomiesięcznej linii trendu spadkowego. Uważam, że jej przełamanie mogłoby być zapowiedzią zmiany dotychczasowej tendencji.

Poniedziałkowa sesja nie odbiegała swym przebiegiem od większości notowań z ostatnich dwóch miesięcy, z tą istotną różnicą, że Elektrim nie spadał, jak dotychczas, ale mocno wzrastał. Jednak, o ile wtedy ciągnął w dół większość rynku, o tyle teraz jego zwyżka nie podziałała mobilizująco na inwestorów. Dość ważny sygnał padł na wykresie kontraktów na tą spółkę - została bowiem przełamana krótkoterminowa linia trendu spadkowego. Sądzę jednak, że w średnim terminie nie powinno przynieść to większych wzrostów, a do naprawdę istotnych oporów cenowych jeszcze bardzo daleko.