Kluczowe wsparcie w strefie 1285-1298 pkt. zostało w minionym tygodniu po raz kolejny obronione i po raz kolejny rynek podjął próbę przełamania trwającej od stycznia konsolidacji. Widać obecnie wyraźnie, że wcześniejsze wstrzymanie się strony popytowej z zakupami akcji miało silny związek z oczekiwaniami na publikację generalnie słabych wyników finansowych spółek za I kwartał. Środowy "atak byków" został przeprowadzony w niezłym stylu. W ciągu minionych 8 miesięcy analogiczne do wczorajszej silne zwyżki WIG20 inaugurowały w październiku i styczniu dwie kolejne fale wzrostowe (odpowiednio +35 i +25 proc.). Czy tym razem będzie podobnie?
Od czasu, kiedy w styczniu nasz rynek osiągnął poziom 1500 pkt. (1486 pkt.), nie mogę wydobyć się z frustrującego stanu "spadnie, ale może też wzrosnąć". Na dłuższą metę optymizm wydaje mi się ryzykowny. Od czasu pęknięcia w 2000 roku globalnego boomu inwestycyjnego, który zaowocował rekordowo niskim wykorzystaniem mocy produkcyjnych, światowa gospodarka może rosnąć jedynie dzięki stymulacji fiskalnej oraz popytowi konsumpcyjnemu, finansowanemu przez podtrzymywany rekordowo niskimi stopami procentowymi przyrost zadłużenia gospodarstw domowych. To ostatnie źródło popytu jest zaś zagrożone przez skutkującą dalszym wzrostem bezrobocia nieuchronną restrukturyzacją przedsiębiorstw, dążących do odzyskania rentowności uzasadniającej obecną wycenę akcji. Proces rozładowywania globalnej nadwyżki mocy produkcyjnych potrwa wiele lat i wydaje się mało prawdopodobne, by monetarna i fiskalna hiperstymulacja, taka jak ta prowadzona obecnie w USA, mogła być utrzymywana przez tak długi okres bez wywołania poważnych wstrząsów na rynkach finansowych. Na krótszą metę nie da się jednak odrzucić scenariusza, w którym odbudowa zapasów oraz utrzymujący się popyt konsumpcyjny w połączeniu z niskimi stopami zdołają potrzymać koniunkturę gospodarczą jeszcze przez wiele miesięcy, otwierając tym samym drogę dla letnich zwyżek na rynkach akcji. Technicznym sygnałem do kontynuacji zwyżek na świecie byłoby przełamanie przez Nasdaq Composite oporu w strefie 1716-1725 pkt.