SEC zakwestionowała kontakty między Ernst & Young a korporacją PeopleSoft, produkującą programy komputerowe. W latach 1994-2000 obie firmy wspólnie sprzedawały oprogramowanie, pomagające innym przedsiębiorstwom w prowadzeniu listy płac i potrąceń podatkowych dla pracowników zatrudnionych poza granicami USA. Ernst & Young otrzymywał za to prowizję w wysokości 15-30% od każdej sprzedaży. Jednocześnie jednak firma audytorska prowadziła kontrolę ksiąg rachunkowych PeopleSoft. W tym samym czasie firmy wprowadziły linki na własnych stronach internetowych i przedstawiały się stronom trzecim jako "partnerzy biznesowi". Spółki wymieniały się także informacjami o swoich klientach. Dopiero w 2000 roku Ernst & Young odsprzedał swój biznes konsultingowy - spółce Cap Gemini.

SEC domaga się od Ernst & Young zaprzestania podobnych praktyk, zapłacenia kar oraz zwrotu opłat pobranych za kontrolę ksiąg finansowych PeopleSoft. W odpowiedzi firma audytorska zapowiedziała odwołanie się do sądu administracyjnego. "Nasze działania były w pełni dopuszczalne. Nie miały negatywnego wpływu na naszego klienta, jego udziałowców i inwestycje publiczne. Także SEC nie zarzuca nam żadnego błędu przy dokonywanych kontrolach" - głosi oświadczenie Ernst & Young. Firma wyraziła zdziwienie, że sprawę wydobyto na światło dzienne właśnie teraz. Ernst & Young nie jest już audytorem PeopleSoft, a umowa licencyjna wygasła dawno temu. Także oprogramowanie, oferowane wspólnie przez obie firmy, jest przestarzałe i nikt go nie używa.

Władze federalne zwracają jednak uwagę, że sprawa stosunków Ernst & Young - PeopleSoft stanowiła zagrożenie dla fundamentalnej zasady niezależności audytorów. SEC jest szczególnie wyczulona na kwestie potencjalnego konfliktu interesów w firmach audytorskich po aferze związanej z bankructwem Enronu i zniszczeniem dokumentów tej firmy przez Arthura Andersena oraz po wszczęciu postępowania przez prokuraturę stanu Nowy Jork przeciwko Merrill Lynch w sprawie zaangażowania analityków w operacje inwestycyjne własnej firmy.