Reklama

Vivendi do podziału

Druga pod względem wielkości spółka medialna na świecie, Vivendi Universal, mogłaby pozyskać aż 73 mld USD, a więc ponaddwukrotnie więcej niż jest warta na rynku, jeśli sprzedałaby się w częściach. I ta właśnie opcja ma coraz więcej zwolenników wśród jej udziałowców.

Publikacja: 23.05.2002 08:51

- Trzeba wywierać naciski na zarząd, by powstrzymać spadek kursów. Oczekiwałabym kogoś, kto przyjdzie i podzieli spółkę - powiedziała agencji Bloomberga Susan Smith z londyńskiej firmy M&G Investment Management, która zarządza 87 mln USD i ma akcje Vivendi.

Akcje paryskiej spółki staniały o 77% od szczytu notowań z 2000 r., a prezes Jean-Marie Messier wydał w tym czasie 39 mld USD na kupno Seagram Co., do której należy Universal Studios i Canal Plus, największa europejska płatna telewizja.

Najwięksi udziałowcy Vivendi stracili zaufanie do Messiera, po tym jak jego strategia doprowadziła do największej rocznej straty w historii już nie tylko spółki, ale Francji. Rodzina Bronfmanów, która Seagram sprzedała Vivendi, zastanawia się nad przyszłością swojego 5,3-proc. udziału we francuskiej spółce. Cie. de Saint-Gobain chce sprzedać swój pakiet 1,1% akcji, a Royal Philips Electronics odpisał 526 mln euro od wartości swojego 3,5-proc. pakietu akcji Vivendi. A to, zdaniem inwestorów, czyni coraz bardziej prawdopodobnym albo usunięcie Messiera, albo sprzedaż spółki. - Jeśli akcje nadal będą spadały, to jacyś gracze zaczną działać, bo Vivendi jest mniej warte niż suma jego części - powiedział Jerome Forneris z Banque Martin Maurel, który zarządza 3,9 mld USD. Akcje Vivendi staniały wczoraj aż o 3,9% w wyniku spekulacji o możliwym podziale spółki.

Sprawa jest na tyle poważna, że angażują się w nią również politycy, a wśród nich sam prezydent republiki Jacques Chirac. Dają do zrozumienia, że mogą zablokować przejęcie, bo chcą, by Vivendi i należąca do niej Vivendi Environnement pozostały we francuskich rękach. Ewentualną sprzedaż może też skomplikować to, że Vivendi dopiero od pierwszego kwartału zaczęła sporządzać raporty finansowe według standardów rachunkowości wymaganych od amerykańskich spółek. - Jeśli ktoś przyniesie rozwiązanie, pozwalające inwestorom odrobić choć część strat spowodowanych spadkiem kurów, to niewielu będzie się wahać. Nie widzę innego rozwiązania, jak odejście Messiera i wyprzedaż - twierdzi Velerie Cazaban z paryskiej firmy Stratege Finance, zarządzającej 180 mln euro.

Wartość rynkowa Vivendi przy obecnym kursie jej akcji wynosi 36 mld euro. Natomiast jej poszczególne oddziały wyceniane oddzielnie mogłyby być warte 79 mld euro - wynika ze średniej szacunków czterech analityków. Jeśli odjąć od tego 17,5 mld zadłużenia medialnej części, to Vivendi jest warte 61,5 mld euro.

Reklama
Reklama

Zdaniem analityków, "najeźdźca" mógłby wykorzystać niezadowolenie akcjonariuszy i przejąć kontrolę, posiadając zaledwie 10% akcji spółki. Wystarczyłoby to na opanowanie rady nadzorczej i wyznaczenie nowego zarządu. Akcjonariat Vivendi jest bardzo rozdrobniony i prawdopodobnie niektórzy z większych udziałowców nie byliby przeciwni przejęciu. Francuska prasa ostatnio informowała, że tamtejszy finansista Vincent Bollore, znany z tego, że przejmuje udziały w spółkach, które uważa za niedowartościowane, kupił już ok. 2% Vivendi i pozostaje w kontakcie z rodziną Bronfmanów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama