Spółka ta pieniędzmi otrzymanymi od Mobilcomu zapłaciła za opcje na jego akcje. Schmid przeprosił akcjonariuszy i powiedział, że jest mu przykro z powodu tego, co się stało, oraz zapewnił, że zrobi wszystko, co będzie mógł, aby nie zaszkodziło to Mobilcomowi. W czwartek kurs akcji niemieckiego operatora telefonii komórkowej spadł aż o 26%, ale do końca sesji jego notowania poprawiły się i ostatecznie papiery staniały o 10%. Rada nadzorcza Mobilcomu postanowiła, że Schmid zostanie na swoim stanowisku, ale w ciągu tygodnia ma zwrócić pieniądze.
28,5% akcji Mobilcomu ma France Telecom. Rzecznik francuskiego operatora powiedział, że informacja o działaniach Schmida nie będzie miała wpływu na przebieg negocjacji z bankami kredytującymi Mobilcom na temat pożyczek w wysokości 4,7 mld euro, termin spłacenia których przypada w lecie. Banki rozważają teraz propozycję France Telecom przekształcenia długu w obligacje zamienne. Gdyby w tej sprawie udało się osiągnąć porozumienie, to przedmiotem dalszej dyskusji byłoby zawarcie umowy o sprzedaży przez państwa Schmidów należących do nich akcji Mobilcomu. Mają oni 40% papierów spółki. W marcu Schmid i France Telecom zawarli wstępne porozumienie, na podstawie którego opuściłby on firmę, a swoje udziały sprzedał konsorcjum finansowemu po 22 euro za akcję. Teraz kosztują one ok. 15,5 euro, ale analitycy uważają, że w wyniku wykrycia afery France Telecom może uzyskać lepsze warunki i od Schmida, i od banków.