W drugiej światowej gospodarce zbankrutowało o 3,9% więcej firm niż w takim samym okresie przed rokiem. Ich łączne zadłużenie wynosi 1,34 bln jenów (10,7 mld USD). W tym roku padło już 21 spółek giełdowych, a w całym ub.r. - 14.

Oznaki wyciągania Japonii z recesji przez eksport przyszły za późno dla wielu spółek od 9 lat nękanych spadkiem wydatków konsumpcyjnych, a od roku spadkiem produkcji. Siedem największych japońskich banków ugina się pod ciężarem złych długów szacowanych na 26,8 bln jenów, a to zniechęca je do udzielania dalszych kredytów. - W całym kraju są setki tysięcy firm, które nie mogą dostać kredytu i czeka je bankructwo. Wzrost eksportu samochodów i elektroniki nie pomoże im - powiedział agencji Bloomberga Hirotake Araya, dyrektor firmy analitycznej Tokyo Shoko Research.

W ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku w Japonii zbankrutowało już 8299 spółek, a więc średnio dziennie 55. Jest to już tylko trochę niż w rekordowym pod tym względem 1984 r.