Piątkowa sesja, na której na rynkach amerykańskich po raz kolejny w ostatnich dniach doszło do silnego wzrostu notowań w trakcie dnia, była jedynie przygrywką do poniedziałkowych wzrostów. Obrona poziomu 1500 punktów na Nasdaq Composite i otwarcie tygodnia z luką hossy to zapowiedź korekty ostatnich spadków. Miejsca dla byków nie ma zbyt wiele. Pierwszy opór to dołek z początku maja, znajdujący się na 1573 pkt. Tutaj też znajduje się luka bessy, otwarta w zeszłym tygodniu. Przełamanie tej bariery umocni szeregi byków i sprawi, że realna będzie zwyżka do przyspieszonej linii trendu, znajdującej się na 1650 pkt.

Dobra koniunktura nie powinna ominąć największych amerykańskich firm, reprezentowanych przez średnią przemysłową Dow Jones. Piątkowy rozpaczliwy atak popytu powinien zapoczątkować ruch powrotny do linii szyi pięciomiesięcznej formacji głowy z ramionami. W ramach tegoż ruchu wartość indeks może wzrosnąć nawet do 9,9 tys. punktów. Sygnałów poprawy koniunktury w nieco dłuższej perspektywie na razie nie ma.

Gwałtownie odreagował spadki niemiecki DAX. Siła, z jaką byki ruszyły na wczorajszej sesji do ataku, wskazuje, że być może nie jest jeszcze za późno na ruch powrotny do dołka z końca lutego, znajdującego się na 4730 pkt. Inna sprawa, że od wczorajszego zamknięcia do tej wartości zostało mniej niż 5%, co nie powinno pozwolić bykom na rozwinięcie skrzydeł. Podobnie jak w przypadku pozostałych głównych światowych indeksów, nie przypuszczam, żeby w nieco dłuższej perspektywie DAX uniknął spadku do dołka z września zeszłego roku.

Bessa powróciła na rynek japoński. Poniedziałkową sesję indeks Nikkei 225 zamknął na poziomie 10 664 pkt. i jest to najniższa wartość wskaźnika od początku marca.

Na wykresie ukształtowała się formacja podwójnego szczytu, kończąca trend wzrostowy, będący korektą w długoterminowej bessie. W najbliższych tygodniach notowania na giełdzie w Tokio powinny spadać, przynajmniej dopóki Nikkei 225 nie znajdzie się na poziomie 9420 pkt, skąd rozpoczynał wzrost na początku lutego tego roku.