Czwartkowe sesje na Wall Street rozpoczęły się bez większych zmian. Główna w tym zasługa pozytywnej interpretacji danych o bilansie handlowym. W kwietniu deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych wzrósł do rekordowego poziomu 35,9 miliarda dolarów. Jednak nie sam poziom deficytu poprawił fatalne nastroje inwestorów, ale jego struktura. Okazało się bowiem, że za rekordowy poziom odpowiedzialny jest 4,7-proc. wzrost importu, przy 2,2-proc. wzroście eksportu. Inwestorzy zwrócili uwagę przede wszystkim na wzrost popytu na produkty importowane, ponieważ wskazuje to na poprawiającą się sytuację w największej gospodarce świata, tym samym dając nadzieję na szybkie ożywienie. Nastroje inwestorów poprawił też, publikowany przez Instytut Conference Board, indeks wyprzedzający koniunkturę, który w maju wzrósł o 0,45% (do 112,2 pkt.). Oba te czynniki pozwoliły chwilowo zneutralizować negatywny wpływ ostatnich ostrzeżeń płynących z amerykańskich spółek. Pytanie tylko, czy na długo?

Sytuacja techniczna na wykresie indeksu Dow Jones budzi wiele kontrowersji. Indeks ten po udanej obronie silnego wsparcia na poziomie 9600 pkt. (4 czerwca br.), co powinno zaowocować przynajmniej dłuższym odbiciem, już dwa dni później to wsparcie przełamał, doprowadzając do wygenerowania silnego sygnału sprzedaży. Radość strony podażowej nie trwała jednak długo, bowiem po spektakularnym odwrocie z 14 czerwca DJIA ponownie znalazł się powyżej 9600 pkt., negując wcześniejszy sygnał sprzedaży. W tej sytuacji postawienie jasnej prognozy na podstawie AT jest po prostu niemożliwe.

Z dużo bardziej klarowną sytuacją mamy do czynienia na wykresie indeksu Nasdaq Composite. W tym przypadku odwrót z 14 czerwca br. to nic innego, jak tylko korekta wcześniejszych spadków. Spadków, które powinny sprowadzić indeks w okolice 1400 pkt. (dołek z 21 wrześnie ub.r.). Dopiero od testu tej bariery popytowej będzie zależeć, czy dojdzie do zmiany trendu na tym rynku. Takiej ewentualności sprzyjają wzrostowe dywergencje na oscylatorach (m.in. RSI i Stochastic Oscillator) oraz wyprzedany rynek, co każe bardzo uważnie przyglądać się spółkom technologicznym.