Ostatnie sesje mijającego tygodnia rozpoczęły się w USA od umiarkowanych spadków cen akcji, choć pojawiły się czynniki, w odmienny sposób wpływające na zachowanie inwestorów. Impuls do kupowania akcji dał w piątek producent mikroprocesorów wykorzystywanych w telefonach komórkowych - Qualcomm, ogłaszając, iż jego kwartalne wyniki będą zgodne z prognozami, lub nawet lepsze. Z zadowoleniem przyjęto też podniesienie przez Salomon Smith Barney rekomendacji, z "neutralnie" do "kupuj" dla producenta komputerów - Dell Computer. Z drugiej jednak strony niepokój wzbudziła opublikowana w dzienniku "Wall Street Journal" informacja, iż czołowy koncern farmaceutyczny - Merck, mógł zawyżać sprzedaż poprzez nielegalne praktyki księgowe. Nastroje pogorszyło też obniżenie przez Lehman Brothers prognozy sprzedaży IBM w bieżącym i przyszłym roku. W tych warunkach indeks Dow Jones do godz. 18.00 naszego czasu spadł o 1,19%, a Nasdaq Composite stracił 0,82%.

Brakowało wyraźnej tendencji na rynkach europejskich. O 0,55% wzrósł londyński FT-SE 100. Po otwarciu giełd nowojorskich, a więc w końcu sesji na Wyspach, indeks wyraźnie stracił na wartości. Londyński wskaźnik niewielką zwyżkę zawdzięczał przede wszystkim popytowi na wyraźnie przecenione ostatnio walory banków. Inaczej było w Paryżu, gdzie CAC-40 spadł o 0,85%. Inwestorzy francuscy najchętniej pozbywali się akcji Vivendi Universal, który uzgodnił sprzedaż części akcji Vivendi Environnement Deutsche Bankowi. W Niemczech perspektywa słabych wyników pobudziła silną wyprzedaż walorów Volkswagena, których kurs znalazł się na najniższym poziomie od listopada ub.r. Drożały natomiast akcje spółek high-tech. Mimo to, do godz. 18.00 indeks DAX spadł o 0,62%.

Niepokojące wieści nadeszły też z Japonii, gdzie umocnienie jena pobudziło wyprzedaż walorów spółek o profilu eksportowym. Taniały najbardziej walory firm z branży high-tech, co było reakcją na czwartkową zniżkę na NASDAQ. Indeks Nikkei 225 spadł w piątek o 2,44% do najniższego poziomu od czterech miesięcy.