Piątek kojarzy się najczęściej z dniem spokoju. Kończy się tydzień, inwestorzy powoli zaczynają myśleć o weekendzie. Ostatni piątek był jednak zupełnie inny.
Nerwowo zrobiło się jeszcze przed południem. To za sprawą informacji, że koncern Xerox źle księgował swoje dochody w ostatnich pięciu latach. Żeby nie było wątpliwości, źle oznacza: na swoją korzyść. Zaczęła się więc "jazda" na eurodolarze, za tym poszły zmiany na rynku złotego.
Na rynku obligacji tymczasem panował optymizm. Notowania zaczynaliśmy z poziomów 86,95 zł za dwuletni papier i 102,45 za papier pięcioletni. Szybko przeważył popyt, pochodzący przede wszystkim od inwestorów zagranicznych. Koncentrowali się oni na dłuższym końcu krzywej. Na krótkim przez cały dzień niewiele się działo. Około południa pięciolatek kosztował 102,70 zł. Wtedy zrobiło się bardzo nerwowo. Gwałtownie zaczął tracić złoty. Wzrost napięcia uwidocznił się także na rynku obligacji. W ciągu kilku chwil dotarliśmy do 102,55 zł. Zmiana nie była duża, nastąpiła jednak praktycznie skokowo. Szybko okazało się, że to wina inwestorów zagranicznych. W Londynie rozeszła się bowiem plotka, że prezes NBP Leszek Balcerowicz podał się do dymisji.
Potem było już znacznie spokojniej. Oficjalnie zaprzeczono pogłoskom o odejściu szefa NBP. Poza tym pojawiła się informacja, że prawnicy sejmowej Komisji Finansów Publicznych uznali rozszerzenie liczby członków Rady Polityki Pieniężnej za niezgodne z konstytucją. Pozwoliło to na wzrost cen papierów. Na krótko przed danymi o rachunku obrotów bieżących byliśmy na 102,80. Kończyliśmy na 102,90. To efekt dobrych informacji.
Popołudniowe dane o majowym rachunku obrotów bieżących pokazały, że z eksportem nie jest źle. Ponad 2,6 mld USD oznacza, że coraz bardziej prawdopodobne jest zapoczątkowanie nowego trendu. Wydaje się więc, że eksporterom udało się obronić przed niekorzystnymi skutkami wpływu wzmacniającego się złotego. Teraz, kiedy polska waluta wyraźnie straciła wobec euro, sytuacja będzie jeszcze lepsza. Import na poziomie 3,4 mld USD pokazuje z kolei, że nie ma co prawda silnego popytu wewnętrznego, ale z drugiej strony nie jest tak źle, jak niektórzy sądzili. Miłym zaskoczeniem jest wysoki, ponad 300 mln USD, poziom niesklasyfikowanych obrotów bieżących.