Amerykańskie giełdy wczoraj odpoczywały, bo uczestnicy rynku świętowali Dzień Niepodległości. Było więc od rana pewne, że żadna amerykańska spółka nie obniży prognozy zysków i żadna nie poinformuje o oszustwach czy choćby nierzetelności księgowych.
Bez obaw więc o złe wieści zza oceanu europejscy inwestorzy przystąpili do kupowania akcji. Indeks Dow Jones Stoxx 50 wrósł o 2,4% od środowego zamknięcia, które wypadło na poziomie najniższym od października 1998 r. Do zakupów zachęcały też ostatnie znaczne przeceny akcji, decyzje Banku Anglii i EBC o niezmienianiu stóp procentowych, a także kilka dobrych informacji makroekonomicznych i ze spółek.
W maju niespodziewanie wzrosły zamówienia w niemieckim przemyśle, a szef amerykańskiego oddziału Siemensa zapowiedział znaczące zwiększenie sprzedaży i zamówień. W rezultacie akcje tego największego niemieckiego przedsiębiorstwa przemysłowego zdrożały wczoraj o 3,7%. Kurs akcji Munich Re, który ma udziały w kilku firmach przemysłowych, wzrosły o 4,2%.
Strateg europejskich akcji w Morgan Stanley napisał w e-mailu do inwestorów, że jest teraz "dobry czas" na kupowanie, bo wkrótce nastąpi zwrot w zyskach spółek, a obecne nastroje są już tak złe, że gorsze być nie mogą. Analitycy przewidują, iż zyski europejskich spółek wzrosną w tym roku średnio o 26% w porównaniu z ubiegłym.
Zdrożały też wczoraj i to dość znacznie, bo o 2,6%, akcje HSBC, największego pod względem kapitalizacji europejskiego banku. Może tylko dlatego, że od początku czerwca staniały o 12%. Jeszcze bardziej, bo o 3,2% wzrósł kurs akcji Dexii, największego na świecie banku obsługującego organy samorządowe. Aż o 11% zdrożały papiery Ericssona, po informacji prasowej, że szwedzka firma może odsprzedać swoje udziały w joint venture z Sony produkującym telefony komórkowe.