Przebieg ostatnich sesji nie pozostawia złudzeń, która strona przeważa obecnie na rynku. Wykres kursu kontraktów terminowych na WIG20 pozostaje w silnym trendzie spadkowym, a każda kolejna sesja przynosi przełamanie następnych wsparć. Strona popytowa jest tak słaba, że atak byków wystarcza co najwyżej na jednosesyjne wzrosty, które z reguły powstrzymywane są przez najbliższy potencjalny opór - tak też było podczas ostatniego zrywu, dla którego skuteczną barierą okazała się krótkoterminowa średnia krocząca. W obecnych warunkach tzw. łapacze dołków mogą więc bardzo szybko pożegnać się z rynkiem.

Technicznie wykres kursu przełamał bardzo ważne wsparcie na wysokości 1156 pkt. i aktualnie kieruje się w stronę październikowego minimum (wysokość około 985 pkt.). W trakcie wczorajszej sesji zostało naruszone kolejne wsparcie na psychologicznym poziomie 1100 pkt. Następną strefę popytową można dopiero zlokalizować na poziomie 1050 pkt. Spadki kursu nie są w pełni potwierdzane przez wskaźniki techniczne, na których można zaobserwować sygnały ostrzegające przed zakończeniem trendu - MACD przeszedł w trend boczny, a na RSI powstały wyraźne pozytywne dywergencje.

Rynek od prawie dwóch miesięcy pozostaje w silnym trendzie spadkowym, nie przerywanym praktycznie żadnymi znaczącymi korektami. Sprawiło to, iż z każdą sesją wzrasta prawdopodobieństwo wystąpienia odreagowania. Samo wyprzedanie rynku nie powinno być jednak powodem do otwierania długich pozycji - znacznie bezpieczniej jest poczekać na wyraźniejsze sygnały zmiany trendu (np. powrót kursu ponad poziom 1156 pkt.). Najprawdopodobniej zakończenie trendu spadkowego zbiegnie się z momentem opublikowania wyników kwartalnych przez największe spółki.