Niedźwiedzie z dużą łatwością kończą wszelkie wzrostowe próby. W trakcie wczorajszych notowań kurs kontraktów spadł od otwarcia do zamknięcia 52 punkty. Na wykresie pojawiła się największa czarna świeca w tej fali wyprzedaży. Jej połowa (1076 pkt.) wyznacza najbliższą barierę podażową. Pokonanie tej wartości przez kupujących otworzy drogę do ataku na najszybszą linię trendu spadkowego, zbliżającą się do 1150 pkt.

Na ostatnich sesjach zwiększył się wolumen, który oscyluje między 15 a 20 tys. kontraktów. Na wzrost tego wskaźnika może wpływać malejąca, wraz ze spadkiem notowań, wartość depozytu zabezpieczającego. Jeszcze na początku czerwca, żeby otworzyć jeden kontrakt, trzeba było mieć ponad 1100 zł, dziś już niecałe 850. Liczba otwartych pozycji ustabilizowała się między 19 a 20 tys. po wygaśnięciu kontraktów czerwcowych. Nim zakończył się trend spadkowy w październiku zeszłego roku, liczba otwartych pozycji zdecydowanie rosła. Teraz nie ma takiej eskalacji napięcia między bykami i niedźwiedziami. Ci pierwsi z dużą ostrożnością podchodzą do rynku po ostatnich porażkach, drudzy są mocno "zarobieni" i też już nie przyłączają się do trendu ze zbyt dużą ochotą. Od zamknięcia 3 czerwca notowania spadły już 346 pkt., a każdy z nich wart jest 10 zł.

Sygnałów odwrócenia trendu nie ma. Ostatnie spadki sprawiły, że pozytywne dywergencje i trendy wzrostowe załamały się na RSI i Ultimate. Obydwa wskaźniki znajdują się jeszcze powyżej dołków z początku lipca. Od 6 czerwca wykres kontynuacyjny znajduje się poniżej średniej z 15 sesji. Jedynie podczas zrywu 17 lipca wykres "dotknął" tego oporu, co zakończyło się gwałtowną wyprzedażą. Średnia znajduje się w silnym trendzie spadkowym, na poziomie 1150 pkt.