Strategia "kup i trzymaj" ("buy and hold") nie przynosiła w dotychczasowej historii naszego rynku zbyt sympatycznych rezultatów. Dlatego - z przekory - na początku lipca postanowiliśmy sprawdzić na sztywnych, wirtualnych portfelach obserwacyjnych "co by było, gdyby" właśnie teraz stosować zasadę "kup i trzymaj". Okres obserwacji jest na razie bardzo krótki i charakterystyczny bardziej dla spekulacyjnie nastawionych aktywnych graczy niż nieco bardziej "leniwych" inwestorów.

Rynek jest na razie okrutny dla strategii "b&h" - wraz z drastycznymi spadkami na parkiecie ucierpiała wartość rynkowa monitorowanych przez nas koszyków. Zgodnie z przewidywaniami, portfelem śmierci jest "twardziel" (kamikadze...), którego konstrukcja sprawia, iż wrażliwy jest na szaleństwa indeksu TechWIG.

Dlaczego tak akcentujemy potrzebę weryfikacji efektów strategii "byu and hold"? Cóż, rynek w długim okresie powinien nagradzać W średnim i krótkim terminie przed nieodwracalnymi stratami ratuje tylko przytomne zarządzanie pieniędzmi - tzn. kontrola poziomu dopuszczalnych (akceptowalnych) strat, pozwalanie na przyrost zysków, ale i zdyscyplinowane trzymanie się założonych poziomów wyjścia z rynku.

Pasywne oddanie portfela na pastwę rynku w krótkim i średnim okresie to kiepski pomysł. Czy strategia "buy and hold" zacznie wreszcie działać w Polsce w dłuższym okresie? Cóż, ocenimy to po zachowaniu sztywnych portfeli obserwacyjnych w perspektywie minimum roku.