Wczorajsza sesja była po prostu nudna. W obliczu braku jakichkolwiek istotnych informacji na rynek powrócił marazm. Zakres wahań ceny kontraktów na WIG20 wyniósł zaledwie kilkanaście punktów, a wolumen obrotu na najbardziej płynnej serii nie przekroczył nawet 10 000 sztuk. Bardzo ciekawie przedstawia się zachowanie bazy - wyraźnie widać, że kontrakty ponownie pełnią rolę amortyzatora. Przy wzrostach indeksu ich kurs rośnie wolniej, tworząc tym samym ujemną bazę, natomiast przy spadku indeksu kontrakty tracą mniej na wartości, zmieniając bazę na dodatnią. Utrudnia to spekulację, gdyż zmienność kursu jest mniejsza od zmienności samego indeksu.

Wczorajsza sesja, pomimo niskiej aktywności, miała jednak pozytywny wydźwięk. Mam na myśli obronę wsparcia na poziomie 1050 pkt. Z technicznego punktu widzenia, bariera ta jest ostatnią strefą popytową przed poziomem październikowego minimum. Jeżeli niedźwiedzie zdołają przełamać tę barierę, wówczas test poziomu 985 pkt. będzie raczej nie do uniknięcia. Natomiast skuteczna obrona tego wsparcia może zaowocować wzrostami przynajmniej do linii trendu (aktualnie wysokość około 1100 pkt.). Dopiero wybicie się kursu ponad linię trendu będzie wiarygodnym sygnałem rozpoczęcia silniejszej korekty wzrostowej. Wskaźniki techniczne wyhamowały swoje spadki, a na niektórych z nich (MACD, RSI) powstały nawet sygnały kupna. Jednakże do momentu potwierdzenia sygnałów przez kurs kontraktów należy traktować je ze zwiększoną ostrożnością.

Przyszły kierunek ruchu zostanie określony w momencie wybicia kursu z przedziału 1050-1100 pkt. Zachowanie giełd zagranicznych, jak i informacje z niektórych spółek (TP SA), niestety, nie sprzyjają posiadaczom długich pozycji.