Royal Bank of Scotland zarobił netto 1,34 mld funtów, tj. o 21% więcej niż w pierwszej połowie 2001 r., podczas gdy analitycy spodziewali się 15-proc. wzrostu. Wynik ten kontrastuje ze znacznie gorszymi rezultatami głównych konkurentów szkockiego banku. Największy w Wielkiej Brytanii HSBC Holdings, jak również Barclays odnotowały w pierwszym półroczu spadek zysków.
Mocną stroną Royal Bank of Scotland były zwiększone o 20% wpływy, które zamknęły się kwotą 8,18 mld funtów. Przyczyniły się do tego przejęty w 2000 r. londyński Westminster Bank i zakupiona przed rokiem sieć oddziałów detalicznych amerykańskiego Mellon Financial. Szkocki bank może też uznać za osiągnięcie redukcję wydatków, w wyniku której udział kosztów we wpływach zmniejszył się do 45,7%, z 48,1% w pierwszej połowie 2001 r. Analitycy podejrzewają, że dalsza redukcja kosztów może okazać się niemożliwa, o czym świadczy zwiększenie niektórych wydatków, m.in. na urządzenia informatyczne oraz utrzymanie nieruchomości.
Na uwagę zasługuje fakt, że Royal Bank of Scotland nie zaszkodził 66-proc. wzrost, do 611 mln funtów (941 mln USD), odpisów na pokrycie złych długów. Obejmują one m.in. kredyty w wysokości 100,2 mln USD, udzielone gigantowi telekomunikacyjnemu WorldCom, który niedawno ogłosił bankructwo.
Za pierwsze półrocze bank wypłaci dywidendę w wysokości 12,7 pensa na akcję, wobec 11 pensów w odpowiednim okresie rok wcześniej. Cena akcji Royal Bank of Scotland spadła od początku roku o 8,5%.