Zysk netto UBS zniżkował w drugim kwartale do 1,33 mld franków szwajcarskich (890 mln USD), z 1,39 mld franków w analogicznym okresie rok wcześniej. Analitycy spodziewali się, że bank zarobi jeszcze mniej, tj. 1,09 mld franków.
Główną przyczyną pogorszenia rezultatów finansowych był spadek wartości udziałów w licznych spółkach, które kupiono na krótko przed pojawieniem się tendencji spadkowej na rynku akcji. Ta zaś uniemożliwiła likwidację tych lokat z zyskiem. W rezultacie straty z tego tytułu wzrosły w drugim kwartale o 47%, do 519 mln franków.
UBS zapowiadał już rezygnację z kupowania udziałów w spółkach, ale musiał odłożyć sprzedaż tych aktywów ze względu na ogólny spadek notowań. W zeszłym roku łączna wartość inwestycji kapitałowych sięgała 3,2 mld USD.
W innych dziedzinach szwajcarski gigant poradził sobie znacznie lepiej niż jego główni rywale, dzięki czemu w mniejszym stopniu odczuł załamanie na giełdach. M.in. uniknięto kosztowych przejęć firm ubezpieczeniowych i banków inwestycyjnych, które pogorszyły wyniki Credit Suisse Group. Ponadto w drugim kwartale ograniczono o 9% wydatki, poziom straconych kredytów zmniejszył się do 37 mln franków, z 76 mln franków rok wcześniej, a trudne do odzyskania należności zmalały w stosunku do stanu z poprzednich trzech miesięcy o 9%, do 12,6 mld franków. W efekcie zysk UBS zmniejszył się w mniejszym stopniu niż na przykład Deutsche Bank, który odnotował aż 76-proc. spadek. Zdaniem niektórych ekspertów, kierownictwo UBS nie mogło zrobić nic więcej w tak trudnych warunkach.
Mocną stroną była działalność detaliczna, która przyniosła 25--proc. wzrost zysku przed opodatkowaniem, do 690 mln franków. Na obsłudze najzamożniejszej klienteli zarobiono 574 mln franków, co oznacza spadek o 20%, a łączna wartość powierzonych bankowi aktywów zmalała w ciągu trzech miesięcy o 11%, do 2,2 bln franków.