Reklama

Nasdaq wraca do domu

Zarząd Nasdaq Stock Market zastanawia się nad zamknięciem japońskiej i europejskiej filii - twierdzi wtorkowy "The Wall Street Journal".

Publikacja: 14.08.2002 09:50

Plan zamknięcia Nasdaq Japan miał się skrystalizować po analizie niedawno przekazanego SEC raportu kwartalnego. W II kwartale zyski Nasdaqa wyniosły 8,8 mln USD i obniżyły się w porównaniu z analogicznym okresem 2001 r. o 55%. Na spadku zyskowności zaważyły - według zarządu Nasdaqa - nie generujące spodziewanych dochodów inwestycje w japońską filię.

Jak twierdzi "WSJ", Nasdaq Japan miał już powiadomić 98 notowanych na tym elektronicznym parkiecie firm, że możliwość zakończenia jego działalności należy traktować jako bardzo prawdopodobną. Po ewentualnym zamknięciu japońskiej filii handlowane na niej spółki przejdą na Osaka Stock Exchange.

Otwarty w 1999 r. Nasdaq Japan Inc. (joint venture Nasdaqa i japońskiego Softbanku) miał być pierwszym ogniwem globalnej platformy umożliwiającej inwestorom z całego świata 24-godzinny obrót papierami wartościowymi. W odpowiedzi na ekspansję Nasdaqa plan utworzenia globalnej giełdy opracowała również New York Stock Exchange. Tworzone w latach 90. plany Nasdaqa i NYSE nie wytrzymały jednak konfrontacji z twardymi realiami globalnej bessy.

- To były wspaniałe pomysły - uważa Matt Johnson z Lehman Brothers, jednego z 13 amerykańskich domów maklerskich, które zainwestowały w Nasdaq Japan. - Uważam, że gdyby na świecie czekała wystarczająca ilość pieniędzy gotowych wejść na giełdę - tworzenie globalnej platformy miałoby sens - dodał.

Ale tych pieniędzy nie ma. Dodatkowo, Nasdaq Japan napotkał na rosnącą konkurencję ze strony Tokyo Stock Exchange. To tutaj rodziła się znakomita większość japońskich blue chips. Jeżeli ktoś dzisiaj w Japonii myśli o giełdowym debiucie, to chce go zorganizować na parkiecie giełdy tokijskiej - uważa "WSJ". Nasdaq Japan nie wytrzymał również kosztów prowadzenia działalności narzuconych przez Osaka Stock Exchange.

Reklama
Reklama

Z kolei największą przeszkodą w rozwinięciu się europejskiej filii Nasdaqa jest patriotyzm Europejczyków. Inwestorzy ze Starego Kontynentu wolą przeczekać ciężkie czasy, obracając papierami wartościowymi, które dobrze znają, na również dobrze im znanych giełdach - uważa "WSJ". Prezes Nasdaqa Hardwick Simmons twierdzi jednak zdecydowanie, że elektroniczna giełda jest zainteresowana umacnianiem swej obecności w Europie.

Amerykańska komisja papierów wartościowych i giełd (SEC) wciąż ociąga się z przyznaniem Nasdaqowi pełnego statusu giełdy, którym cieszy się NYSE. Simmons twierdzi, że nie stanie się to wcześniej niż w IV kwartale br.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama