Zespół, złożony z przedstawicieli rządu i banku centralnego, powstał w czerwcu w wyniku m.in. ostrego sporu między obiema instytucjami na temat zbyt wysokiego - zdaniem Rady Ministrów - kursu złotego. Jego zadaniem jest przede wszystkim zaproponowanie daty przyjęcia wspólnej waluty oraz ścieżki dojścia naszego kraju do unii monetarnej. Projekty zespołu - zdaniem ekonomistów - poznamy zapewne w przyszłym miesiącu.
- Podejrzewam, że nastąpi to przed przedłożeniem przez Polskę Unii Europejskiej programu gospodarczego, do czego ma dojść w październiku - powiedział Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BPH PBK.
Wcześniej Rada Polityki Pieniężnej proponowała, aby Polska weszła do strefy euro w najbliższym prawdopodobnym terminie, co sugerowałoby rok 2006, jednak analitycy nie są pewni, czy jest to możliwe.
- Sądzę, że będzie to rok 2007 - stwierdził Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku. Możliwa jest też późniejsza data. Powodem jest bowiem wysoki deficyt budżetowy - aby kraj mógł wprowadzić u siebie euro, powinien wynosić poniżej 3% PKB, a w Polsce w tym roku przekroczył on 5%. Na dodatek, przyjęte przez rząd pierwotne założenia do budżetu na rok przyszły mówiły, iż deficyt finansów publicznych w 2005 r. wyniesie ponad 4% PKB. Konieczne jest więc jego ograniczenie, i to dość szybkie.
- Zaciskanie budżetu powinno się rozpocząć już w roku 2002 i należy je kontynuować w kierunku zrównoważenia dochodów i wydatków państwa - uważa K. Rybiński. - Zwłaszcza że w chwili przystąpienia do Unii Europejskiej wzrosną wydatki budżetowe o ok. 8-10% w związku ze składką na UE.