Stany Zjednoczone
Ożywienie na światowych rynkach akcji z przełomu lipca i sierpnia dobiega końca. Kilkunastoprocentowe wzrosty na DJIA i Nasdaq Composite zostały powstrzymane przez średnioterminowe średnie kroczące. Temu trendowi oparł się jedynie indeks szerokiego rynku - S&P 500. Indeksy zachowują się modelowo w długoterminowej bessie. Krótkie korekty zwyżkowe na rynku niedźwiedzia tak szybko się kończą, jak niespodziewanie się zaczęły.
Popyt zaczyna tracić impet. Nie powinno to być zaskoczeniem, ponieważ dane makro dostarczają argumentów zniechęcających do akumulowania akcji. Ostatnie dane departamentu handlu o wzroście gospodarczym wskazują, że PKB zwyżkował w drugim kwartale o skromne 1,1%. W porównaniu z 5-proc. wzrostem w okresie styczeń-marzec 2002 r. to rzeczywiście mało. Dodatkowo jest to znacząco mniej niż zakładali ekonomiści ankietowani przez Briefing.com (większość spodziewała się wzrostu PKB o 2,3%).
Wzrost o nieco ponad 1% może być i tak zawyżony. Niedawne rewizje pierwotnie publikowanych wielkości wzrostu tego wskaźnika rodzą przypuszczenie, że amerykańskie służby statystyczne także tym razem go przeszacują. Wzrost poniżej 1% sugerowałby jednoznacznie stagnację w gospodarce. A to niesie za sobą szereg konsekwencji.
Po pierwsze: obawy inwestorów o tzw. double dip (podwójne dno) byłyby całkowicie na miejscu. Ryzyko recesji, po tej z ubiegłego roku, staje się bardzo prawdopodobne. Co więcej, rezultaty drugiego kwartału wskazują, że może ona nastąpić wcześniej niż zakładali to analitycy. Do tej pory sądzili oni, że w 2003 r. Ameryka stanie ponownie na krawędzi recesji. Obecnie można już zakładać, że nastąpi to szybciej i spadek PKB zobaczymy już w tym roku.