Reklama

Podwójne dno za pasem

Rozczarowujące dane o wzroście gospodarczym w Ameryce zakończyły fazę krótkoterminowych wzrostów na rynkach akcji. Zbliża się rocznica 11 września, a wraz z tym rosną obawy inwestorów. Ostrzeżenia Sun Microsystems i Novellusa oznaczają dalsze kłopoty dla Nasdaq.

Publikacja: 31.08.2002 09:00

Stany Zjednoczone

Ożywienie na światowych rynkach akcji z przełomu lipca i sierpnia dobiega końca. Kilkunastoprocentowe wzrosty na DJIA i Nasdaq Composite zostały powstrzymane przez średnioterminowe średnie kroczące. Temu trendowi oparł się jedynie indeks szerokiego rynku - S&P 500. Indeksy zachowują się modelowo w długoterminowej bessie. Krótkie korekty zwyżkowe na rynku niedźwiedzia tak szybko się kończą, jak niespodziewanie się zaczęły.

Popyt zaczyna tracić impet. Nie powinno to być zaskoczeniem, ponieważ dane makro dostarczają argumentów zniechęcających do akumulowania akcji. Ostatnie dane departamentu handlu o wzroście gospodarczym wskazują, że PKB zwyżkował w drugim kwartale o skromne 1,1%. W porównaniu z 5-proc. wzrostem w okresie styczeń-marzec 2002 r. to rzeczywiście mało. Dodatkowo jest to znacząco mniej niż zakładali ekonomiści ankietowani przez Briefing.com (większość spodziewała się wzrostu PKB o 2,3%).

Wzrost o nieco ponad 1% może być i tak zawyżony. Niedawne rewizje pierwotnie publikowanych wielkości wzrostu tego wskaźnika rodzą przypuszczenie, że amerykańskie służby statystyczne także tym razem go przeszacują. Wzrost poniżej 1% sugerowałby jednoznacznie stagnację w gospodarce. A to niesie za sobą szereg konsekwencji.

Po pierwsze: obawy inwestorów o tzw. double dip (podwójne dno) byłyby całkowicie na miejscu. Ryzyko recesji, po tej z ubiegłego roku, staje się bardzo prawdopodobne. Co więcej, rezultaty drugiego kwartału wskazują, że może ona nastąpić wcześniej niż zakładali to analitycy. Do tej pory sądzili oni, że w 2003 r. Ameryka stanie ponownie na krawędzi recesji. Obecnie można już zakładać, że nastąpi to szybciej i spadek PKB zobaczymy już w tym roku.

Reklama
Reklama

Inwestorzy ujrzą double dip w końcu w wynikach finansowych korporacji. Słabe rezultaty nie dostarczą przekonujących argumentów do kupowania akcji. Przy obecnych zyskach fair value dla S&P 500 to z pewnością nie 950 pkt., lecz 600-700 pkt. Pesymizm inwestorów potęgują ostatnie ostrzeżenia dwóch liderów z sektora technologicznego - Sun Microsystems i Novellusa. Spółki zgodnie oświadczyły, że wydatki na IT są niższe niż oczekiwane, dlatego w III kwartale br. należy się spodziewać pogorszenia wyników.

Słabnący dolar wobec euro i jena potwierdza, że ze Stanów Zjednoczonych wypływa kapitał. Inwestorzy lokują środki w innych klasach aktywów. Czwartkowy, ponad 4-proc. wzrost Philadelphia Mining Index sugeruje, że złoto jest uznawane za swoistą bezpieczną przystań. Metal ten kosztuje już ponad 314 USD i jego cena jest wyższa o 13% niż na początku roku. Tym samym złoto spośród konwencjonalnych klas aktywów dało najwyższe zyski.

Wydatki konsumpcyjne odpowiedzialne za 2/3 amerykańskiego PKB zdecydowanie osłabły. W II kwartale br. wzrosły o 1,9%. To mało. Dla porównania, w analogicznym kwartale 2001 r. (kwartale recesji zresztą) wzrosły one o 3,1%. Sondaże nastroju gospodarstw domowych pokazują, że takie zachowanie konsumentów nie jest przypadkowe.

Indeks zaufania Conference Board zniżkował w sierpniu do 93,5 pkt., z 97,4 pkt. miesiąc wcześniej. Indeks ten tworzą dwa składniki: wskaźnik sytuacji obecnej i wskaźnik sytuacji przyszłej (z wyprzedzeniem 6-miesięcznym). Najgorzej konsumenci oceniają obecną sytuację (spadek z 99,4 pkt. do 92 pkt.). Nieco lepiej, ale wciąż słabo, sytuację przyszłą (spadek z 96,1 pkt., do 94,5 pkt.). Pesymizm gospodarstw domowych wiąże się z określonymi zachowaniami w sferze realnej. Zamiast napędzać wydatkami gospodarkę konsumenci będą bardziej skłonni do oszczędzania. A to mocno ogranicza potencjał generowania zysków przez większość firm zza oceanu.Do wspomnianych czynników dochodzi jeszcze ryzyko konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz zbliżająca się rocznica ataków terrorystycznych na World Trade Center i Pentagon. Amerykanie boją się, że 11 września może być okazją do kolejnego ataku terrorystów. A doświadczenia sprzed roku dowodzą, że w takich chwilach lepiej nie posiadać akcji.

Minima lokalne z końca lipca są coraz bliżej. Spokojny przebieg rocznicy ataku na WTC powstrzyma na pewien czas wyprzedaż akcji na parkietach amerykańskich. Gorzej, jeżeli terroryści dadzą o sobie znać, a wówczas spodziewałbym się szybkiego przełamania den lipcowych.

Japonia/Euroland

Reklama
Reklama

Indeksy europejskie i japońskie poruszają się w rytmie amerykańskich wskaźników. O ile Europa dość wiernie naśladowała zachowanie Ameryki, o tyle Japonia należała do najsłabszych rynków w ostatnim czasie. Wzrosty Nikkei 225 były znacznie mniejsze niż na innych głównych światowych rynkach akcji. Nikkei znajduje się wciąż blisko długoterminowego wsparcia (9500 pkt.). Kontynuacja bessy w Ameryce wiązałaby się z przełamaniem tego wsparcia i zbliżaniem do poziomów widzianych ostatnio na przełomie lat 70. i 80. Zagrożenia takiego nie należy lekceważyć.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama