Profesor Pfeffer pisze w raporcie, że studia podyplomowe, wiodące do tytułu MBA, obserwuje od 40 lat i nie zauważył, żeby na większości z nich zmienił się w tym czasie program. Nie dają ani praktycznej, ani teoretycznej wiedzy, której będzie potrzebował posiadacz tytułu MBA w zawodowym życiu. - Może z wyjątkiem organizowanych przez najlepsze uczelnie - stwierdza Pfeffer.
Profesor doszedł do wniosku, że zdobycie tytułu MBA nie przekłada się z reguły ani na lepsze zarobki, ani nie pomaga w karierze zawodowej. Na szczytach amerykańskich korporacji wzrasta liczba osób, które nie mają takiego tytułu ani nie zamierzają go zdobywać. Zdaniem naukowca, wartość tytułu MBA dewaluowała się wraz ze wzrostem liczby osób kształconych na studiach kończących się zdobyciem takiego dyplomu. W 1956 roku przyznano 3200 tytułów MBA. Obecnie, każdego roku otrzymuje je ponad 110 tysięcy studentów. Studia podyplomowe, kończące się zdobyciem MBA, organizuje coraz więcej uczelni, nawet tych, które nie cieszą się najlepszą opinią - ponieważ na ich organizacji zarabiają miliony dolarów, kończą prawie wszyscy studenci. - Jaka jest wartość egzaminów, które wszyscy zdają? - zastanawia się Pfeffer.
- Dwuletnie, zakończone zdobyciem MBA studia koncentrują się głównie wokół picia alkoholu - pisze profesor. - Prawda, imprezy towarzyskie pomagają w nawiązywaniu znajomości, które później przydają się w życiu zawodowym, ale czy warto dla uczestniczenia w nich kończyć kosztowne studia - zastanawia się.
Reagując na tę krytykę, Graduate Management Admission Council - instytucja sprawująca kontrolę nad podyplomowymi studiami wiodącymi do MBA - stwierdza, że zdobycie tego tytułu daje lepsze zarobki. Statystyczny student zanim uzyskał MBA zarabiał 50 tysięcy USD - a tuż po ich zakończeniu 77 tysięcy. GMAC uważa, że tytuł MBA w dalszym ciągu daje jego posiadaczowi wiedzę teoretyczną i praktyczną, potrzebną do kierowania organizmami gospodarczymi na całym świecie.