Ich zdaniem, już na początku 2003 r. szwedzki koncern telekomunikacyjny będzie musiał szukać nowych funduszy, by móc finansować bieżącą działalność i zaspokajać roszczenia wierzycieli. Tymczasem zarząd uważa, że środków wystarczy do czasu, gdy spółka znów będzie wypracowywać zysk, tj. do końca przyszłego roku.
Ericsson, największy na świecie producent sieci telefonii komórkowych, przeprowadził właśnie emisję akcji. Jeden walor kosztował 3,8 korony, podczas gdy obecnie akcje spółki na giełdzie wyceniane są na niecałe 6 koron. Z operacji tej, która została zakończona we wtorek, koncern pozyskał prawdopodobnie ok. 30 mld koron. Ostateczne dane mają być znane jutro. Środki te szwedzki potentat chce przeznaczyć na finansowanie bieżącej działalności (miesięcznie potrzebuje na ten cel ok. 1,4 mld koron) i realizację zobowiązań, m.in. z tytułu zadłużenia. W ciągu najbliższych 16 miesięcy planuje wydać 40 mld koron.
Większość analityków uważa, że środki z emisji nie wystarczą Ericssonowi na długo. - Jeśli nie poprawi się wyraźnie koniunktura w branży telekomunikacyjnej, na co nic nie wskazuje, a spółka nie zdoła zredukować kosztów działalności, wówczas już na początku przyszłego roku znów będzie potrzebować kapitału - powiedział Bloombergowi Aengus McMahon z londyńskiej firmy Henderson Investors, podając w wątpliwość wcześniejsze wypowiedzi prezesa szwedzkiej spółki Michaela Treschowa. W ubiegłym miesiącu w wypowiedzi dla magazynu "Veckans Affaerer" mówił on, iż pieniądze z emisji, największej w historii szwedzkiego rynku kapitałowego, wystarczą firmie do czasu, gdy osiągnie ona znów rentowność. Według prognoz zarządu, może to nastąpić najwcześniej w końcu przyszłego roku. Rzecznik spółki Aase Lindskog zapewnia, że - mimo wątpliwości analityków - wypowiedź prezesa jest nadal aktualna.
W 2001 r. Ericsson zanotował pierwszą od ponad 50 lat stratę, a wartość rynkowa spółki od szczytu wiosną 2000 r. spadła już o ponad 90%, czyli 182 mld USD, co stanowi równowartość 90% szwedzkiego PKB, wypracowanego w ub.r. Do końca 2003 r. firma zamierza spłacić 22 mld koron długu. Ponadto musi ona też przeznaczyć 17,5 mld koron na pokrycie kosztów zwolnień pracowników. W końcu przyszłego roku w Ericssonie ma pracować 60 tys. osób wobec 107 tys. zatrudnionych w bardzo udanym dla spółki 2000 r.
Globalny spadek wydatków na sprzęt telekomunikacyjny skłoniłagencję Moody`s do obniżenia w ub.r. ratingu kredytowego Ericssona aż o 4 pkt. W tym roku - według prognoz dyrektora generalnego szwedzkiej firmy Kurta Hellstroema - sprzedaż w branży zmniejszy się o kolejne 15%. Niedawny raport, opracowany przez Merrill Lynch, mówi, iż w przyszłym roku może ona spaść o kolejne 13%, tym bardziej że znacznie wolniej niż oczekiwano postępuje rozwój telefonii trzeciej generacji na świecie. Analitycy ostrzegają też, że Ericsson nie może już liczyć na pozyskanie dodatkowych środków ze sprzedaży aktywów, ponieważ nie ma już czego się pozbywać. W ub.r. osiągnął z tego tytułu wpływy w wysokości 2,6 mld USD.