Piątkowa sesja przyniosła długo oczekiwane odreagowanie. Jednak inwestorzy grający na zwyżkę, mogą mieć pewien niedosyt. Zwłaszcza patrząc na to co działo się na rynku kasowym, gdzie indeks dużych spółek zakończył tydzień 2,4-rpoc. wzrostem, podczas gdy wrześniowa seria kontraktów zamknęła się zaledwie 1,6-proc. powyżej ostatniego kursu z czwartku..

Tak słabe zachowanie byków można tłumaczyć jedynie zwykłym strachem przed zostawaniem na noc na długich pozycjach. Nie ma bowiem żadnych technicznych przesłanek, które nie pozwalały by myśleć o kontynuacji rozpoczętego odbicia na najbliższych sesjach. Zwłaszcza, że piątek zostały wygenerowane kolejne sygnały sugerujące możliwość przedłużenia korekty. Wrześniowe kontrakty najpierw spadając poniżej lipcowego dołka (1041 pkt.), a następnie powracając powyżej niego, utworzyły formację naruszenia wsparcia, którą należy odczytywać jako wstępny sygnał kupna. Bykom sprzyjać też powinna formacja harami, która w połączeniu z lipcowym dołkiem, jest silnym elementem popytowym.

Warto również zwrócić uwagę na bazy. Na zamknięcie piątkowej sesji sięgnęła ona absurdalnego poziomu -19 pkt. (FV 1067pkt.). Jest to ważne, z tego powodu, że na polskim rynku terminowym baza jest wyznacznikiem emocji. Tym samym jej skrajne odchylenia można traktować, jak swego rodzaju ostrzeżenie przed punktem zwrotnym (tym razem zastosowanie miałaby zasada, że największy pesymizm panuje w dołku). Czy teraz będzie podobnie? Być może. W odstępach zaledwie 50 pkt. znajdują się dwa dość silne wsparcia (1041 i 990 pkt.), nie można więc wykluczać, że byki skoncentrują całą swą energię na obronie właśnie tych poziomów.

W tej sytuacji początek przyszłego tygodnia powinien upłynąć pod znakiem wzrostów. Ich zasięg oceniam na 1085 pkt., czyli do połowy czarnej wtorkowej świecy.