W poniedziałek na nieformalnym posiedzeniu w sprawie budżetu na 2003 rok rada ministrów niespodziewanie podwyższyła prognozę przyszłorocznego wzrostu z wcześniej przewidywanych 3,1 procent.
Analitycy sądzą, że w ten sposób rząd może założyć iż deficyt budżetowy zostanie utrzymany pod kontrolą na akceptowalnym dla rynku poziomie poniżej 40 miliardów złotych, bez uciekania się do trudnych politycznie cięć wydatków. Założenie większego wzrostu zwiększy, przynajmniej w budżecie, dochody budżetowe państwa.
Wielu analityków przestrzega jednak, że wzrost na poziomie 3,5 procent jest nierealny, zwłaszcza, że na Zachodzie prognozy PKB raczej są rewidowane w dół niż w górę.
Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE) poinformowało we wtorek w przedstawionym dziennikarzom na konferencji prasowej raporcie, że przyszłoroczny wzrost gospodarczy ocenia na 2,3 procent, zaś tegoroczny 2002 na 1,3 procent wobec 1,0 procent w 2001.
Mniej optymistyczne oczekiwania na drugą połowę i na 2003 rok wynikają między innymi z braku obniżania kosztów podatkowych przedsiębiorstw, pogłębiającej się rozpiętości wyników finansowych przedsiębiorstw, oczekiwanego silniejszego kursu złotego i kursu euro wobec dolara, a także wyższych niż oczekiwano realnych stóp procentowych, głosi raport CASE.