W ubiegłym tygodniu nasz rynek testował siłę wsparcia na poziomie dołków z końca lipca (w przypadku WIG20 było to 1026 pkt.). Wsparcie obroniło się, a następujące potem cztery białe świece dały nadzieję na większy wzrost - znów płonne: popyt wygasł poniżej 1120 pkt. Już siódmy tydzień trwa więc konsolidacja, po której - zgodnie z teorią - można spodziewać się wybicia o zasięgu ok. 15%, co odpowiada obecnemu przedziałowi wahań indeksu. W kontekście letniej fali spadkowej ostatnie zachowanie WIG20 można traktować jak budowanie formacji podwójnego dna. Jej uwiarygodnienie nastąpi z chwilą wyjścia powyżej 1120 pkt., natomiast przekroczenie 1170 pkt. będzie oznaczać wybicie z niej.

Prognozowany w połowie lipca teoretyczny zasięg fali spadkowej (1030 pkt.) wypełnił się, nastąpiło to jednak szybciej, niż wynikało z prognoz punktu zwrotnego blisko rocznego cyklu giełdowego (połowa września). Można by powiedzieć, że rynek osiągnął dno, jednak w spadkowej fazie dominującego cyklu nie był w stanie zbytnio oddalić się od dna. Warto przypomnieć, że cykl ten trwa średnio 351 dni i dość dokładnie wyznacza wszystkie jesienne dołki z ostatnich siedmiu lat. Tym razem jego teoretyczny punkt zwrotny wypadł 11 września.

Jednym z głównych czynników ryzyka pozostaje sytuacja polityczna na świecie. Choć można by argumentować, że ewentualna wojna w Iraku wcale nie musi mieć negatywnego wpływu na rynki (przykład wzrostów giełd po 15 stycznia 1991 roku), to z pewnością przynajmniej w krótkim okresie wnosi na rynek wiele niepewności.