Gdy kredyty w złotych były drogie, a ryzyko zmiany kursu złotego na tyle wielkie, że tylko bardzo odważni decydowali się na kredyty walutowe, wynajmowanie mieszkania stało się koniecznością dla wielu ludzi, podróżujących po Polsce w poszukiwaniu pracy.

Dziś te relacje się zmieniają. Kredyty w złotych znacznie potaniały, z 20% w skali roku, do nawet poniżej 10%. To wydatnie wpłynęło na zmniejszenie raty kredytowej, której wysokość w wielu przypadkach jest mniejsza niż opłata za wynajem. Dla przykładu: za wynajęcie mieszkania dwupokojowego o powierzchni ok. 50 mkw. trzeba zapłacić w Warszawie co najmniej 1000-1200 zł miesięcznie. Takie stawki to okazja. Podobne mieszkanie na rynku pierwotnym kosztuje ok. 150 tys. zł. Zakładając, że inwestor będzie dysponował wkładem własnym w wysokości ok. 50 tys. zł, miesięczna rata kredytu w złotych na 100 tys. zł zaciągniętego na 20 lat wyniesie ok. 1100 zł, a nawet mniej, bo banki coraz chętniej obniżają oprocentowanie produktów hipotecznych. Stopy procentowe, od których m.in. zależy oprocentowanie kredytów mieszkaniowych, będą w najbliższym czasie prawdopodobnie jeszcze spadać z uwagi na niską inflację.

W najbliższym czasie sytuacja będzie się więc zmieniać na niekorzyść wynajmu, którego koszty już nie spadną. - Nie przewiduję, aby w tym roku czy w pierwszej połowie roku przyszłego ceny za wynajem mieszkań spadły. Obecnie są na bardzo niskim poziomie, właściwie na granicy opłacalności. Dodatkowo istniejące prawo chroni lokatora, a właściciel mieszkania ma bardzo małe uprawnienia. Nie sądzę więc, by posiadacze lokali zdecydowali się na jeszcze głębsze obniżenie cen - mówi Jacek Kalina, właściciel agencji nieruchomości Partner.

Zdaniem J. Kaliny, dopiero pod koniec przyszłego roku dojdzie do ożywienia na rynku nieruchomości w Polsce, a przede wszystkim w Warszawie. - Wówczas ceny wynajmu powinny zacząć rosnąć. Nie będą to jednak wzrosty szokujące - mówi J. Kalina.

Niestety, nie możemy również liczyć na to, że ceny zakupu mieszkań będą spadały. Zdaniem specjalistów, stawki są już na bardzo niskim poziomie i deweloperzy nie zdecydują się na ich zmniejszenie. - Firmy budowlane czy spółdzielnie mieszkaniowe wolą zachęcić klienta do kupna mieszkania, oferując mu na przykład darmowy balkon, garaż czy wyposażyć gratisowo kuchnię, niż jeszcze bardziej obniżając cenę - mówi prof. Witold Werner z Instytutu Gospodarki Mieszkaniowej. Warto więc pospieszyć się z inwestycją w lokal mieszkalny, aby nie przegapić niepowtarzalnej szansy. Czy jednak opłaca się to bardziej od wynajmu? - Uważam, że każdy powinien to sobie policzyć sam. Dużo zależy bowiem od tego, jakie mieszkanie go interesuje oraz gdzie to mieszkanie ma być. Proszę też pamiętać, że w większości przypadków oddawany do użytku lokal jest w stanie surowym. Trzeba więc go jeszcze wykończyć i wyposażyć, a to także kosztuje. W przypadku wynajmu tego problemu nie ma - zauważa właściciel agencji Partner.