W tej chwili odbieramy około 0,5 mld metrów, moglibyśmy to zwiększyć o 1 może 1,5 mld" - powiedział w czwartek dziennikarzom prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) Michał Kwiatkowski. Prezes dodał, że opowiada się za opóźnieniem realizacji tzw. dużego kontraktu norweskiego, który przewiduje dostarczanie do Polski 5 mld metrów sześciennych gazu rocznie od 2008 roku. "Uważamy, że kontraktu dużego nie należy zrywać, można mówić o jego przesunięciu" - powiedział prezes PGNiG. Zdaniem wiceprezesa Statoil Petera Mellbye termin realizacji kontraktu może zostać przesunięty o dwa lata. "Moglibyśmy takie rozwiązanie zaakceptować" - dodał Michał Kwiatkowski, prezes PGNiG. Mellbye zadeklarował, że zanim rozpoczęłaby się realizacja dostaw z dużego kontraktu norweskiego, Norwedzy mogliby dostarczać do północno-zachodniej Polski 1-3 mld metrów sześciennych gazu rocznie poprzez system gazociągów niemieckich. "Wczoraj wieczorem Norwegowie po raz pierwszy opowiedzieli się za drogą niemiecką. Będziemy to rozważać, ale droga niemiecka nie może uniemożliwiać i znacząco wpływać na realizację dużego kontraktu norweskiego" - powiedział Kwiatkowski. Według niego koszt transportu do polskiej granicy pokrywałaby strona norweska. Na początku września 2001 roku Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz pięć norweskich firm podpisały umowę na dostawę 74 mld m sześc. gazu ziemnego z Norwegii do Polski w latach 2008-2024. W 2008 roku dostawy z Norwegii miałyby wynieść 2,5 mld m sześc., a od 2011 roku 5 mld metrów sześc. rocznie. Wartość dużego kontraktu na dostawy gazu z Norwegii do Polski wynosi ok. 50 mld zł. Umowę zawarto po to, by zróżnicować źródła dostaw gazu do Polski. Rząd Jerzego Buzka chciał w ten sposób uniezależnić Polskę od jednego zewnętrznego dostawcy, jakim jest Rosja.(PAP)