Reklama

Pożądana litera "E"

Publikacja: 27.09.2002 10:23

Pierwsi chętni do wzięcia udziału w aukcji sprzętu należącego do Enronu pojawili się o piątej rano w środę, na cztery godziny przed oficjalnym rozpoczęciem licytacji. Dwudniowa aukcja odbywała się w sali balowej hotelu Radisson w Houston. Najcenniejsze licytowane przedmioty można było oglądać w hotelowych holach.

Tuż przy wejściu, przez które musieli przejść wszyscy uczestnicy aukcji, umieszczono jej najważniejszy eksponat - wykonaną z nierdzewnej stali, mierzącą ponad 1,5 metra stylizowaną literę E, logo Enronu, które stało kiedyś na trawniku przed biurowcem zarządu energetycznego giganta. Organizator enronowej wyprzedaży, firma Dovebid, specjalizująca się w organizowaniu aukcji korporacyjnego majątku - wstępną wartość nierdzewnej litery E oszacowała na 500 USD. Jednak wiadomo było, że kolekcjonerzy będą licytować znacznie wyżej...

Ogółem na pierwszą z cyklu organizowanych przez Dovebid aukcji pamiątek po bankrucie przeznaczono 10 tysięcy przedmiotów, w które wyposażone były biura upadłej korporacji, a wśród nich - komputery, skanery, niszczarki do dokumentów, lodówki, telewizory... Tuż przed 9 rano hotelowe sale wypełniał tłum szukających okazji, lecz wkrótce znacznie się przerzedził, okazało się bowiem, że sprzęt z demobilu licytowany jest powyżej cen, za które podobne, ale nowe, produkty można kupić w sklepach.

Amatorzy taniego sprzętu komputerowego odeszli z kwitkiem, pozostali kolekcjonerzy. W aukcji brało również udział 12 tys. osób licytujących przez internet albo za pomocą telefonu. Gadżety z logo koncernu, drobny sprzęt biurowy - wszystkie wystawione na aukcję artykuły szły jak świeże bułeczki.

W samo południe rozpoczęła się licytacja najważniejszego eksponatu - nierdzewnej litery E. Kolekcjonerzy szybko podbijali cenę, która przekroczyła 20 tys. USD... 30 tysięcy... 40 tysięcy..., by osiągnąć pułap 44 tys. USD. Szczęśliwym nabywcą okazał się Jimmy Luu, pracownik sklepu komputerowego Microcache Computer z Houston. Licytował w imieniu swego szefa, który wymyślił sobie, że "E" stanie się atrakcją przyciągającą klientów.

Reklama
Reklama

- Licytowałbym wyżej - mówił Luu dziennikarzom. - Boss powiedział, żebym zrobił wszystko, by dostać "E".

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama