Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych rozpatruje zarzut niezgodności z konstytucją pochodzącej z 1998 roku ustawy Kongresu, która wydłuża o 20 lat okres ochrony efektów działalności twórczej. Zgodnie z tą ustawą, prawem autorskim chronione są efekty działalności intelektualnej twórców przez 70 lat po ich śmierci. Jeżeli natomiast własność intelektualna dziedziczona jest przez korporację - ochrona wydłuża się do 95 lat.
Podczas wczorajszej sesji Sądu Najwyższego profesor Lawrence Lessig z Stanford Law School tłumaczył sędziom, że wydłużenia o 20 lat okresu ochrony dokonano w interesie potentatów medialnych. W efekcie korporacje Walta Disneya czy AOL TimeWarner zarabiają miliony dolarów rocznie.
Zdaniem Lessiga, wydłużenie okresu działania praw autorskich jest nie tylko przykładem złej polityki społecznej, ale narusza postanowienia amerykańskiej konstytucji.
Podstawą prawa autorskiego jest Artykuł I paragraf 8 amerykańskiej konstytucji. Daje bowiem prawo do ustanowienia okresu ochronnego dla czerpania korzyści z owoców pracy intelektualnej - ale, jak podkreśla Lessig - przez ściśle określony czas! Konstytucja stwierdza również, że wyraźne limitowanie praw autorskich ma na celu stymulowanie rozwoju nauki i sztuki. Lessig zwraca uwagę, że pochodząca z 1790 roku pierwsza ustawa o prawie autorskim ustanowiła 14-letni okres ochronny. Dowodzi, że działalność Kongresu nie pozostaje w zgodzie ani z wolą, ani z intencjami ojców założycieli.
Sędziowie Sądu Najwyższego nie wydawali się podzielać punktu widzenia Lessiga. Zauważyli, że w konstytucji nie znajduje się żadne stwierdzenie, które by pozwoliło ograniczyć prawo Kongresu do wydłużenia działania ochrony prawnej wartości intelektualnej. Przyznali jednak, że powinna być określona jej zdroworozsądkowa granica. Czy jest to dobry prognostyk dla Lessiga? Sąd Najwyższy wyda swój wyrok najwcześniej za miesiąc...