E.ON uzgodnił zakup Ruhrgas za 10,7 mld euro już w pierwszej połowie br. Transakcja miała być sfinalizowana w lipcu. Operację tę zablokowały jednak protesty ośmiu konkurencyjnych koncernów operujących na niemieckim rynku, które uważają, że połączenie tych dwóch podmiotów naruszy zasady wolnej konkurencji. W grupie tej znalazły się m.in. TXU Corp. i Energie Baden-Wuerttemberg. Obawiają się one, że po fuzji E.ON zdominuje wyceniany na 20 mld USD niemiecki rynek gazowy i dlatego oddały sprawę do sądu. Do tej pory potentat branży energetycznej został już posiadaczem części walorów spółki gazowej. Od brytyjskiego operatora sieci telefonii komórkowej - Vodafone - odkupił za 903 mln euro 8,2% akcji. Z kolei 4,7-proc. udział przejął za 486 mln euro od koncernu przemysłowego Thyssen Krupp.
Sąd regionalny w Düsseldorfie, który ma podjąć decyzję, czy przyjąć wnioski w tej sprawie, uczyni to najwcześniej po 28 października. Do tego dnia czeka na wszelkie dokumenty, które pomogłyby w jej rozpatrzeniu. Potem albo podejmie decyzję o ponownym przesłuchaniu wszystkich stron zaangażowanych w proces, albo wyda werdykt.
Jeśli pozwy konkurentów zostaną odrzucone, E.ON może rozpocząć proces przejmowania Ruhrgas bez czekania na ostateczny wyrok, który ma zapaść 12 grudnia br. Jeśli zaś pozwy zostaną przyjęte, wówczas E.ON będzie musiał się wstrzymać z rozpoczęciem przejmowania Ruhrgas do 12 grudnia. Jeśli przed świętami zapadnie niekorzystny wyrok, wówczas koncern ma jeszcze możliwość apelacji i sprawą zajmie się najwyższy sąd niemiecki - Bundesgerichtshof.