Wicepremier Mary Harney przewiduje, że ostateczne wyniki, które będą znane w niedzielę po południu pokażą, że tym razem za ratyfikacją traktatu głosowało 60 procent elektoratu, a przeciw było 40 procent.
"Irlandczycy chcą być hojni. Nie chcieli okazać się społeczeństwem, które powie "nie" poszerzeniu Unii Europejskiej w 2004 roku" - powiedziała wicepremier.
Podczas pierwszego referendum w 2001 roku Irlandia zaszokowała Europę odrzucając traktat stosunkiem 56-44 procent głosów. Jednak premier kraju, Bertie Ahern zdecydował się na przeprowadzenie ponownego referendum, argumentując, że w głosowaniu wzięło niewiele ponad 30 procent Irlandczyków.
Obie strony stoczyły ostrą walkę w trakcie tegorocznej kampanii informacyjnej. Przeciwnicy traktatu użyli nawet plakatu przedstawiającego człowieka z przytkniętym do skroni pistoletem i hasłem: "nie daj się zastraszyć".
Ceall i Aideen O'Dunelaing, młode małżeństwo z Mornington w hrabstwie Meath, które w sobotę głosowało na "tak", było wyraźnie zadowolone z wyniku.