Sprawa nowelizacji ustawy zmieniającej zasady zmniejszania stawki CIT bulwersuje przedsiębiorców od chwili ogłoszenia projektu przez rząd pod koniec września. Na razie ich apele nie przynoszą rezultatów. Właściciele firm nie tracą jednak nadziei.
- To, że sejmowa Komisja Finansów Publicznych przyjęła projekt tylko jednym głosem, jest poważnym sygnałem dla rządu i reszty parlamentu, by sprawę CIT jeszcze przemyśleć - mówi prezes BCC Marek Goliszewski.
Członków organizacji nie przekonują argumenty resortu finansów, według których przedsiębiorstwa "wyjdą na swoje" dzięki tzw. przyspieszonej amortyzacji. Umożliwia ona jednorazowe odliczenie 30% wartości nowo zakupionego środka trwałego. BCC, choć chwali pomysł ministerstwa, krytykuje szczegóły rozwiązania. - Mechanizm działa tylko w pierwszym roku podatkowym, dotyczy tylko fabrycznie nowych środków trwałych i nie obejmuje środków transportu - mówi Tomasz Uchman, dyrektor Instytutu Lobbingu BCC.
Amortyzacja mniej opłacalna
BCC przeprowadziło symulację, w której firma ma 200 tys. zł przychodów przy 100 tys. zł kosztów. Urządzenie zakupione na początku roku jest warte 15 tys. Według zwykłych metod amortyzacji przedsiębiorstwo uzyskuje prawo do odliczenia z tego tytułu 6875 zł. Oznacza to, że do opodatkowania ma dochód w wysokości ponad 93,1 tys. zł. Gdyby podatek wynosił 24% (22,3 tys. zł), to w przedsiębiorstwie zostałoby 70,8 tys. zł. Przy zastosowaniu jednorazowej 30-proc. amortyzacji dochód do opodatkowania byłby mniejszy, bo wyniósłby ok. 88,7 tys. zł. Jednak po zastosowaniu stawki 27% (ok. 24 tys. zł) w firmie zostałoby ok. 64,7 tys. zł.