Cena ropy naftowej spadła wczoraj zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na giełdzie paliwowej w Londynie. I to dość znacznie, bo ponad 2,5%. Przyczyną tej zniżki jest kolejne obniżenie premii wojennej w cenie tego surowca. A do tego uczestników rynku skłoniła możliwość kompromisowego rozwiązania sporu iracko-amerykańskiego. O tym, że wojna nie jest nieunikniona, ma świadczyć najnowsza wypowiedź sekretarza stanu Colina Powela. W programie telewizji NBC "Meet the Press" stwierdził on mianowicie, że "jedyne, co nas interesuje, to pozbycie się irackiej broni masowego rażenia". Analitycy zinterpretowali tę wypowiedź jako sygnał pojednawczej taktyki amerykańskiej administracji. Teraz do pracy będą mogli przystąpić inspektorzy rozbrojeniowi ONZ, a dopóki będą w Iraku, nie ma mowy o jakimkolwiek ataku na ten kraj. Irak dostarcza 2,5% światowej ropy naftowej.
Po południu w Londynie za baryłkę ropy gatunku Brent z dostawą w grudniu płacono 27,10 USD wobec 27,84 na piątkowym zamknięciu. Cena miedzi wzrosła o 11 USD, do 1522 USD za tonę, a uncja złota na popołudniowym fixingu kosztowała 312,60 USD, a więc mniej o 15 centów.