W opinii ministra gospodarki, dynamika wzrostu gospodarczego, jaka notowana jest w Polsce od kilku kwartałów, daje podstawy do prognoz, że w przyszłym roku uda się zrealizować wzrost PKB na poziomie 3,5%. - Od czwartego kwartału 2001 roku, kiedy zanotowaliśmy wzrost PKB w wysokości 0,2%, gospodarka rozwija się coraz szybciej. W III kwartale produkt krajowy brutto powinien się zwiększyć o 1,4%, a w IV - o 1,7%. W skali całego roku da to 1,2%, czyli więcej, niż zakłada budżet - mówi J. Piechota.
W ustawie budżetowej na 2002 rok zapisano, że PKB ma wzrosnąć o 1%, natomiast w przyszłym roku o 3,5%, co ma pozwolić na zwiększenie zatrudnienia w przedsiębiorstwach. - Z analiz prowadzonych przez ekonomistów wynika, że zatrudnienie rośnie, gdy wzrost PKB przekracza 4%. Zakładając, że uda się nam zrealizować przyszłoroczną prognozę budżetową, w III i IV kwartale gospodarka powinna rozwijać się szybciej niż owe 4%. Jest więc szansa na zwiększenie zatrudnienia - uważa szef resortu gospodarki. Tymczasem w tym roku, w opinii J. Piechoty, bezrobocie nie powinno przekroczyć 18%. Będzie więc niższe, niż planowano w budżecie. Założono tam, że bez pracy na koniec tego roku pozostawać będzie 18,6% Polaków.
Jedną z największych bolączek ministra gospodarki, który wczoraj podsumował pierwszy rok swojej pracy, jest spadek produkcji budowlano-montażowej. Po trzech kwartałach tego roku w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego była ona niższa prawie o 10%. Zdaniem J. Piechoty, dane te są odbiciem regresu inwestycyjnego w naszym kraju. - Na szczęście obserwujemy stopniowe zmniejszenie spadku. W I kwartale tego roku wynosił on aż 15,6% - mówi J. Piechota.
Do najważniejszych zadań na przyszły rok minister gospodarki zaliczył m.in. pomoc dla małych i średnich przedsiębiorstw, które w Polsce wytwarzają zaledwie 50% produktu krajowego brutto. W krajach Unii Europejskiej wskaźnik ten wynosi nawet 80%. Ministerstwo chce także kontynuować zabiegi, mające na celu zwiększenie eksportu do krajów byłego Związku Radzieckiego. Po 8 miesiącach tego roku deficyt w handlu z Rosją wynosi 1,8 mld dolarów i jest o 0,5 mld dolarów niższy w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. Zdaniem przedstawicieli resortu, gdyby udało się utrzymać tę tendencję, dobre wyniki wymiany handlowej z krajami WNP mogłyby amortyzować skutki recesji gospodarczej na Zachodzie, co nie sprzyja wzrostowi eksportu. Dziś niemal 70% polskiego eksportu przypada na kraje Unii Europejskiej.