Korekta techniczna, która panowała na warszawskiej giełdzie w ubiegłym tygodniu, okazała się nie tylko krótkotrwała, ale i wyjątkowo płytka. Konsolidacja indeksu WIG20 w przedziale 1135-1155 pkt. znamionowała dość dużą siłę rynku, zwłaszcza w kontekście blisko 10-procentowych ruchów korekcyjnych w Europie Zachodniej. I siła ta znalazła ujście właśnie wczoraj. Indeks blue chipów przebił (choć na razie lepiej powiedzieć: naruszył) kolejne wsparcie, tym razem w okolicach 1170 pkt.

Do wiodących dotąd prym we wzrostach banków dołączyły w końcu na szerszą skalę naprawdę "ciężkie" spółki - mam na myśli głównie PKN, TP SA i KGHM, rosnące po ok. 5% przy ponadprzeciętnych obrotach. Wszystkie te spółki przebiły w dodatku dość istotne opory, co zapowiada kontynuację wzrostów.

Skupienie popytu na największych spółkach oraz gwałtowność wzrostu sugerują, że mamy do czynienia z kolejną "falką" napływu kapitału z zagranicy. Nic dziwnego: jeżeli jakieś pieniądze były na ten cel "odłożone", to właśnie w ubiegłym tygodniu pojawiło się kilka pozytywnych dla rynku informacji: wynik irlandzkiego referendum, nowe propozycje finansowe UE, a nawet trochę lepsze od oczekiwanych dane o produkcji przemysłowej i wzroście PKB. Trzeba było najwyraźniej bodźca, i ten właśnie bodziec się znalazł. Rezultaty oglądaliśmy wczoraj.

Warto zwrócić uwagę, że - w przeciwieństwie do rynku amerykańskiego, gdzie Nasdaq jest najsilniejszym indeksem - u nas spółki sektora IT nie należą do motorów wzrostu. Pomijając Prokom, który zyskał ponad 25%, pozostałe akcje zdołały oddalić się od dołków zaledwie o kilka procent. A akcje, które nie nadążają za rynkiem w tej fazie trendu, będą zapewne liderami później.