Cena ropy naftowej oscylowała wczoraj wokół 25,7 USD za baryłkę. Tona miedzi staniała o 13 USD, a złoto było najdroższe od dwóch tygodni.
Na popołudniowym fixingu w Londynie uncja złota kosztowała 317,15 USD, a więc o 0,85% więcej niż w poniedziałek i była to cena najwyższa od 15 października. Wzrostowi ceny kruszczu sprzyjały spadki na najważniejszych europejskich i amerykańskich giełdach, a także możliwość obniżenia stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Niewykluczony jest dalszy wzrost ceny, jeśli fundusze powiernicze i hedgingowe będą zmuszone do wycofywania środków zainwestowanych w spadające akcje i lokowania ich właśnie w złoto, uchodzące za bezpieczną przystań w niepewnych czasach.
W takiej sytuacji, cena może wzrosnąć w krótkim terminie do 318-320 USD za uncję. Zwłaszcza że na rynku jest teraz o wiele mniejsza obecność funduszy niż w trzecim kwartale, co stwarza okazję do korzystnego wejścia na rynek, a więc do nowych zakupów.
Zwyżce ceny złota sprzyja też możliwość obniżenia stóp procentowych przez Fed. Niższe stopy zmniejszają bowiem gotowość producentów do sprzedawania go na rynku terminowym, co w efekcie ogranicza podaż.
Cena ropy naftowej przed południem spadła o 4 centy wobec poniedziałkowego zamknięcia, a potem wzrosła o 8 centów i w rezultacie baryłka gatunku Brent z dostawą w grudniu kosztowała 25,72 USD. Na tym poziomie cena ropy zapewne będzie utrzymywała się przez kilka najbliższych dni aż do głosowania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ nad rezolucją w sprawie Iraku.