Liczące 1400 członków Stowarzyszenie Analityków i Zarządzających (SAZ) samo wyszło z inicjatywą utworzenia kodeksu dobrych praktyk w Niemczech. Chce w ten sposób oczyścić swoje środowisko ze stawianych powszechnie zarzutów o nieetyczne działania i odzyskać spadające zaufanie inwestorów. Jak twierdzą przedstawiciele stowarzyszenia, próba rozłączenia działów analiz i bankowości inwestycyjnej w największych bankach amerykańskich, którą podjął prokurator generalny stanu Nowy Jork Eliot Spitzer, jest bezzasadna. Ten sam cel można osiągnąć inną drogą, nie szkodząc aż tak bardzo tym instytucjom.
Na mocy kodeksu, który ma szansę wejść w życie w listopadzie po zatwierdzeniu przez zgromadzenie członków SAZ, analitycy nie będą mogli obracać papierami, dla których wydają rekomendacje. Zakaz dotyczyć będzie również członków ich rodzin. Ponadto kodeks postuluje zwiększenie niezależności analityków od kierownictwa firm, w których pracują. Ma to na celu ograniczenie odgórnych nacisków co do wydawanych rekomendacji, którym dość często podlegają.
Stosowanie się do zapisów kodeksu nie będzie miało charakteru obligatoryjnego. Analitycy, którzy nie będą chcieli się do nich stosować, będą mieli prawo wystąpić ze stowarzyszenia. Jeśli tego nie zrobią, a zostanie im udowodnione nieprzestrzeganie zasad, zostaną z niego usunięci.
Podobny stosunek do zapowiadanych zmian w USA mają instytucje brytyjskie. - Angielscy inwestorzy zdają sobie w większości sprawę z tego, że rekomendacje są często nieco subiektywne i biorą to pod uwagę - twierdzą przedstawiciele stowarzyszenia brytyjskich ubezpieczycieli oraz reprezentanci inwestorów. Powszechnie podkreśla się także prawdopodobne negatywne skutki wprowadzenia modelu amerykańskiego. Szczególnie zwraca się uwagę na zmniejszenie powszechnej dostępności wydawanych rekomendacji.
Citigroup wydzieli dział analiz