Wczoraj sąd miał się zająć zaproponowanym przez Dariusza Barana, byłego prezesa Clifu, wnioskiem o przeprowadzenie układu w upadłości spółki. Chce on, aby firma spłaciła 50% zadłużenia w momencie zawarcia układu. Proponuje też zredukowanie pozostałej części długu o 30% i spłacenie go w ciągu dwóch lat.
Wczoraj sąd odroczył posiedzenie w tej sprawie oraz nie wyznaczył nowego terminu rozprawy. Zobowiązał natomiast syndyka masy upadłościowej do przygotowania listy wierzytelności do 7 listopada, wstrzymując jednocześnie proces likwidacji spółki.
Według Sławomira Zaborowskiego, syndyka spółki, na koniec sierpnia br. jej zobowiązania sięgały 241 mln zł, a aktywa - 178 mln zł (różnica wynosi 63 mln zł). Szacuje się, że w przypadku sprzedaży majątku Clifu powyżej wartości księgowej długi firmy mogą przekroczyć jej wartość o około 20 mln zł.
Przypomnijmy, że upadłość Clifu została ogłoszona 12 grudnia 2001 roku. Poza jej wierzycielami na bankructwie mogą stracić jej klienci (około 2 tys. osób, które zawarły ze spółką 3,8 tys. umów leasingowych). Części z nich syndyk zaproponował bowiem odkupienie przedmiotów leasingu po cenach rynkowych, pomniejszonych o amortyzację (około 20% mniej niż cena rynkowa) - wbrew wcześniejszym umowom z Clifem, który zobowiązywał się do ich sprzedaży po cenie znacznie niższej.