Cena ropy naftowej wzrosła wczoraj o 3 centy i za baryłkę gatunku Brent płacono po południu w Londynie 24,15 USD. Okazało się, że przyczyną ostatniego spadku ceny tego surowca do poziomu najniższego od pięciu miesięcy było największe od ponad roku wydobycie w krajach Organizacji Państw Eksporterów Ropy Naftowej (OPEC). W październiku wydobywały one o 1,15 mln baryłek dziennie, a więc o 4,4% więcej ponad ustalone limity. Było to największe wydobycie od września 2001 r. i największy jego miesięczny przyrost od lipca ub.r. Zdaniem analityków, popyt był zbyt mały, by rynek wchłonął te dodatkowe baryłki po poprzednich cenach. Toteż w październiku ropa staniała o 14%.
Szef OPEC Rilwanu Likman zapewnia, że na grudniowym spotkaniu w Wiedniu organizacja ta nie podniesie limitów wydobycia, gdyż światowy rynek jest odpowiednio zaopatrzony.
Miedź zdrożała wczoraj o 5 USD i jej tona pod koniec notowań na giełdzie metali w Londynie kosztowała 1591 USD. Ostatnie zwyżki cen tego surowca były spowodowane przekonaniem, że Fed obniży stopy procentowe. Tańsze kredyty powinny przyczynić się do zwiększenia inwestycji, a to oznaczałoby wzrost popytu na takie surowce, jak miedź. Utrzymywanie się ceny miedzi na poziomie bliskim oporu było też spowodowane ostatnimi wzrostami kursów na amerykańskich giełdach akcji. Specjaliści od analizy technicznej wyznaczają wsparcie dla ceny miedzi na poziomie 1580 USD, a długoterminowy opór na 1600. Zamknięcie powyżej 1605 USD byłoby już uważane za powrót do trendu wzrostowego.
Na decyzję Fed czekali też wczoraj uczestnicy rynku złota. Obniżenie stóp w USA o 25 pkt. bazowych zostało już uwzględnione w obecnych cenach tego kruszcu, toteż na popołudniowym fixingu uncja kosztowała 317,5 USD, a więc o 0,3% mniej niż we wtorek.