50 tys. osób otrzymujących emerytury dostało list, w którym zarząd Equitable Life stwierdza, że proponowane cięcia kosztów w towarzystwie "znacząco zredukują" zyski z polis. Ubezpieczyciel zapewnił jednocześnie, że pomimo finansowych kłopotów pozostaje nadal wypłacalny. Jednak według Toma McPhaila - doradcy finansowego w Hargreaves Lansdown - list Equitable Life to kolejny dowód poważnych tarapatów, w jakich znalazła się firma. Klienci, którym przesłano przykrą wiadomość, nie mogą przenieść swojej polisy do innego ubezpieczyciela, co oznacza, iż zarząd Equitable chwyta się brzytwy. - Zasoby gotówkowe towarzystwa są już na wykończeniu - zauważył brytyjski ekspert. - Przyglądając się rachunkom za ostatnie 6 miesięcy, widzimy spadek rezerw z 1,1mld funtów do 400 mln funtów - dodał.

Sytuacja Equitable Life jest tym gorsza, że na rynku ubezpieczeń otwarcie mówi się o likwidacji przedsiębiorstwa. - Postawienie go w stan bankructwa nie jest wyjściem - argumentuje jednak Tom McPhail. - Mielibyśmy do czynienia z olbrzymimi opóźnieniami, niepewnością klientów, bojami toczonymi przez prawników, a co za tym idzie z olbrzymimi wydatkami. W związku z tym rosną naciski, by po prostu zlikwidować przedsiębiorstwo w sposób kontrolowany, zanim dojdzie do bankructwa - twierdzi ekspert Hargreaves London.

Kłopoty Equitable zaczęły się już w 1999 r., kiedy wyszło na jaw, że ubezpieczyciel nie jest w stanie wywiązać się ze swoich finansowych zobowiązań. Zdaniem ekspertów, skandal Equitable poważnie nadweręży reputację całego brytyjskiego sektora ubezpieczeniowego. Kiedy spółka w 2000 r. zapowiedziała pierwsze redukcje wpływów z polis, klienci podali ubezpieczyciela do sądu. Przegrana oznaczała dla firmy olbrzymie wydatki, a w konsekwencji zamknięcie części jej oddziałów. Z ratunkiem przyszedł wówczas bank Halifax, który wykupił pakiet akcji Equitable za 500 mln funtów. Obecnie szanse na pojawienie się nowego inwestora są raczej nikłe. - Kłopoty, jakie Equitable Life ma od paru lat, powodują, że marka jest już praktycznie martwa - podsumował Tom McPhail.