Trudno było w pierwszej części sesji podejmować jakieś decyzje, gdyż rynek dawno nie musiał jednego dnia przetrawić takiej mieszanki danych makroekonomicznych z USA, połączonych z decyzją RPP. Zaczęło się testowaniem wtorkowych minimów, ale w tak wyraźnym trendzie wzrostowym dość szybko uaktywniają się łapacze dołków, więc wraz z otwarciem rynku kasowego trwale wróciliśmy na małe plusy. Na wybicie ze stabilizacji pozwoliła dopiero obniżka stóp. Wprawdzie decyzja RPP nie spełniła oczekiwań największych byków, ale przy takim rynkowym optymizmie jak ostatnio, do wzrostu wystarczy jedynie brak złych informacji, a cięcie o 25 pb. warunek ten w zupełności spełniło. Wzrost zdynamizowały jeszcze lepsze od prognoz amerykańskie dane z rynku pracy i wszystko razem pozwoliło przebić ostatni szczyt fali wzrostowej.
Tutaj nastąpiła wczoraj największa niespodzianka. Z reguły po przejściu takiego oporu następuje lawina zleceń stop, zamykających stratne krótkie pozycje. Jednak teraz było zupełnie inaczej. Po wyjściu nad 1251 pkt. zamiast zamykania krótkich oglądaliśmy ich uśrednianie. Dobrze to widać po liczbie otwartych pozycji, która zamiast tradycyjnie w takich momentach szybko spaść, zaczęła mocno rosnąć. Dość nietypowe to zachowanie i widać tutaj dużą polaryzację, jeśli chodzi o oczekiwania co do trwałości trendu. Zresztą na rynku kasowym zagraniczni inwestorzy wyprzedający ostatnio polskie akcje też mają nieco odmienne zdanie od rodzimych funduszy. Wspomniana determinacja w uśrednianiu krótkich pozycji doprowadziła w końcu do zatrzymania wzrostu na nowym maksimum 1260 pkt. i wyprzedaży równie dynamicznej jak wzrost. Tak zła końcówka nie zmienia jednak trendu wzrostowego, a brak zagrożeń ze strony świętujących amerykańskich giełd będzie sprzyjać bykom.