Jeśli w tej sytuacji zacznie się zmniejszać napływ pieniędzy do USA, to będą kłopoty z utrzymaniem kursu amerykańskiej waluty. Dolar spadł wczoraj w Londynie do 123,27 jenów, z 123,57 jenów dzień wcześniej. W sumie w tym roku stracił do japońskiej waluty 6,3%.

Wypływ pieniędzy z USA na opłacenie importu i zagranicznych aktywów oznacza, że największa na świecie gospodarka musi każdego dnia przyciągać z zagranicy 1,3 mld USD, aby utrzymać wartość dolara. Japonia w październiku zwiększyła nadwyżkę na rachunku bieżącym, gdyż zmniejszył się popyt na towary importowane, a eksport wzrósł. Nadwyżka wyniosła 1,7 bln jenów (9,5 mld USD), wobec 1 bln jenów we wrześniu.

- Przy obecnej skali wypływu pieniędzy z USA na Stanach Zjednoczonych spoczywa obowiązek powstrzymania deprecjacji dolara - powiedział agencji Bloomberga Peter Clay, strateg walutowy w ABN Amro Holding. Bank ten zajmuje ósme miejsce na świecie w obrocie walutowym. ABN Amro przewiduje, że w pierwszym kwartale 2003 r. kurs amerykańskiej waluty osłabi się do 122 jenów za dolara.

Notowaniom dolara szkodzą też obawy, że John Snow, nominowany przez prezydenta Busha na stanowisko sekretarza skarbu, może doprowadzić do osłabienia amerykańskiej waluty, by zwiększyć popyt na eksport ze Stanów Zjednoczonych. W listopadzie dolar umocnił się w stosunku do jena o 3,2%. Krajowe Stowarzyszenie Producentów wezwało do osłabienia dolara, twierdząc, że jego silny kurs zmniejsza konkurencyjność amerykańskich towarów na światowych rynkach.

Dalszemu osłabieniu dolara może jednak zapobiec jutrzejszy raport, który, zdaniem analityków, wykaże wzrost sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych w listopadzie o 0,4%. Ekonomiści spodziewają się też wzrostu indeksu zaufania konsumentów do 85 pkt. w grudniu, z 84,2. Byłby to drugi z rzędu wzrost tego wskaźnika opracowywanego przez Uniwersytet Michigan. Każda informacja wskazująca na ożywienie amerykańskiej gospodarki będzie przyczyniała się do wzmacniania kursu dolara.