W Szkole Głównej Handlowej odbyła się zorganizowana przez SKN "Klub Inwestora" konferencja poświęcona przyszłości GPW w Unii Europejskiej. Prelegenci, prezes giełdy Wiesław Rozłucki i przewodniczący KPWiG Jacek Socha podkreślali formalnoprawną gotowość GPW do integracji z europejskim rynkiem kapitałowym. Zwracali jednak uwagę również na nasze słabe strony, które mogą być potencjalnym zagrożeniem (np. niska kapitalizacja spółek oraz kłopoty organów nadzoru w egzekwowaniu prawa).
O ile kapitalizacja (jeśli nie będzie mody na wezwania) powinna zwiększyć się w przyszłym roku dzięki nowym emisjom przeprowadzanym przez Skarb Państwa, to zmniejszenie liczby przestępstw nie jest już tak oczywiste. Komisja stara się zwiększyć swoją skuteczność w walce z insiderami, a wyrazem tego są trwające właśnie prace nad pewnym, o tyle interesującym, co kontrowersyjnym projektem. Zakłada on np. oszacowywanie prawdopodobieństwa, czy dana osoba, jeżeli nie dysponowałaby poufnymi informacjami, postąpiłaby tak, jak miało to miejsce - jest to duże uproszczenie i może dlatego brzmi jak fragment scenariusza "Raportu mniejszości". Pozostaje wierzyć, że KPWiG pogodzi skuteczność prawa z zasadami państwa prawa.
W połowie lat 90. w Kanadzie na drugoligowej giełdzie w Vancouver doszło do spektakularnych wzrostów. Walory bankrutującej firmy, zajmującej się eksploracją i eksploatacją złóż złota wzrosły (tak, tu są trzy zera) 28 000 razy. (Jeżeli mafia gwarantuje taką dynamikę wzrostu, to wydawałoby się, że nic lepszego, jak tylko zaprosić ją na rynek, tyle że, niestety, organizacja ta niezbyt chętnie dzieli się zyskami). Przyczyną tego niesamowitego rajdu były pogłoski rozpuszczane przez firmę, dotyczące rzekomego odkrycia przez jej specjalistów gigantycznych złóż. Oczywiście, na terenie do niej należącym. Wszystkie niewygodne osoby, np. naczelny geolog firmy, ginęły. Kiedy niezależni eksperci postanowili zbadać sprawę, wyszło na jaw, jak wielka była to mistyfikacja. Firma okazała się jedną wielką pralnią pieniędzy. Przedsięwzięcie to, z punktu widzenia gangsterów, zakończyło się sukcesem. Pozbyli się napompowanych akcji, przed szczytem. Co więcej, wycofali już "czyste" pieniądze. Przekupiony zarząd spółki również dostał swoją dolę i napędzał koniunkturę w przemyśle turystycznym jednej z wysp, która kultywuje tradycje niepodpisywania umów o ekstradycje.
Powyższy przykład jest jednym z bardziej drastycznych, jednak świetnie przedstawia potencjalne zagrożenia, jakie niesie ze sobą wizyta mafii na rynku. Czy jest to możliwe u nas? Przyznam, że nie podjąłbym się odpowiedzi na to pytanie. Teoretycznie CBŚ radzi sobie ze zorganizowaną przestępczością, ale z drugiej strony, skoro KPWiG nie jest w stanie sprostać problemom tworzonym przez insiderów, to jak miałaby być skuteczna w zapobieganiu podobnym incydentom? W tym kontekście powinniśmy być zadowolonymi z niemrawości naszego rynku. Przynajmniej łatwo zauważyć, gdy dzieje się coś dziwnego.