Ostatnie wydarzenia na światowych giełdach stanowią potwierdzenie założeń analizy międzyrynkowej, z której wynika, że kolejnym falom bessy na rynkach akcji towarzyszy wyprzedaż dolara. Tym razem przebicie przez walutę amerykańską rocznego minimum w stosunku do euro odbyło się w sposób tak zdecydowany, że można oczekiwać dalszego wzmocnienia wspólnej waluty. Zakładając, że będzie ono tak długie i znaczące, jak to obserwowane w okresie od końca stycznia do 18 lipca 2002 roku (wzrost kursu euro o 17,9%) można sądzić, że będziemy świadkami pojawiania się kolejnych słabych raportów europejskich spółek.
Co ważne, ta giełdowo-walutowa prognoza ma także uzasadnienie czysto fundamentalne. Wydaje się oto, że amerykański Fed bardziej niż EBC obawia się skutków załamania na giełdach i dlatego w sposób tak radykalny obniżał w poprzednich dwóch latach stopy procentowe. Z tego powodu, w odróżnieniu od lat 1996-2000, to zachodnioeuropejskie bony skarbowe przynoszą obecnie inwestorom wyższą stopę przychodu, aniżeli te emitowane przez rząd USA. W rezultacie rośnie popyt na euro, co wynika ponadto z potrzeby dywersyfikacji ryzyka kursowego. Do tej pory bowiem, jak wynika z danych MFW, w aktywach międzynarodowych banków komercyjnych aktywa w walucie UG-W stanowią ledwie 18% sumy bilansowej, przegrywając z dolarem bardzo zdecydowanie (65%).
Biorąc pod uwagę powyższe czynniki wydaje się, że koniunktura w segmencie największych polskich spółek będzie się kształtować w pierwszych tygodniach 2003 roku przy niekorzystnych uwarunkowaniach zewnętrznych. Warto przy okazji zauważyć, że z bardzo ciekawym zjawiskiem mamy do czynienie na wykresie siły względnej WIRR/WIG20. Dojście na nim do bardzo skutecznie działającego w przeszłości wsparcia skłania do refleksji. Przede wszystkim oznacza to szansę na relatywne wzmocnienie siły mniejszych spółek, których kursy z reguły są bardziej odporne, od notowania największych firm, na zawirowania na światowych giełdach.
Unikaj:
TP SA - wybicie z klina zwyżkującego, duża wrażliwość na wahania giełd zagranicznych.