Indeks największych spółek podczas sesji kończącej wyjątkowo krótki giełdowy tydzień, zachowywał się relatywnie dobrze na tle spadających indeksów zachodniej Europy. Wzrost do poziomu 1178 pkt. na zamknięciu nie został potwierdzony wartością obrotów. WIG20 w trakcie sesji dotarł do najbliższego krótkoterminowego oporu, jakim jest średnia krocząca z 15 notowań i linia trendu spadkowego, rozpoczętego na początku grudnia. Indeks nie zdołał pokonać tej bariery, co tylko potwierdza jego siłę i znaczenie. Strefa oporu pomiędzy 1182 a 1193 pkt. na razie wydaje się nie zagrożona i dopiero ewentualne przebicie się indeksu będzie dość silnym sygnałem do kupna akcji największych spółek.
Bardzo ciekawe wnioski można wyciągnąć obserwując relatywne położenie oscylatora MACD na wykresie WIG i na WIG20. Wskaźnik ten na WIG zatrzymał swój spadek ponad linią równowagi, podczas gdy na wykresie największych spółek to samo zatrzymanie występuje już znacznie niżej. Naturalnie takiej sytuacji nie można optymistycznie interpretować, gdyż to właśnie największe spółki powinny być relatywnie silniejsze, jeśli rynek miałby znajdować się w trendzie wzrostowym.
Nieco lepiej na ogół prezentują się na krótkoterminowe oscylatory. RSI nawet przebił linię kilkutygodniowej tendencji spadkowej. Sygnał kupna widoczny jest na oscylatorze Stochastycznym. Ultimate natomiast zachowuje się już znacznie gorzej - wskaźnik utrzymuje się poniżej poziomu równowagi, w trendzie bocznym.
Sytuacja na wykresie świecowym nadal nie jest zbyt korzystna dla posiadaczy akcji. Rynek przytłoczony jest nieco dość długą czarną świecą z 18 grudnia, której ukształtowaniu towarzyszył wysoki wolumen. Gdyby bykom udało się w przyszłym tygodniu kontynuować tendencję wzrostową, to dość szybko na swej drodze napotkają najważniejszy opór krótkoterminowy, czyli lukę startową z 12 grudnia. Dopiero jej domknięcie, czyli wzrost do co najmniej 1219 pkt., będzie silnym sygnałem kupna. Nie sądzę jednak, aby tak się stało podczas najbliższych sesji.