Reklama

Straty pod kontrolą

W ostatnich dwóch tygodniach w naszym portfelu nie zaszyły żadne zmiany. Najwięcej zainwestowaliśmy w obligacje, które stanowią 30% wartości aktywów. Niecałe 9% ulokowaliśmy w akcjach Gold Corporation. Straty, które ponosimy na inwestycji w te walory, rekompensują nam zyski na papierach dłużnych.

Publikacja: 03.01.2003 09:10

Półtora miesiąca czekaliśmy, aż zyski zacznie przynosić inwestycja w obligacje skarbowe o stałym oprocentowaniu. Dopiero pod koniec grudnia 2002, kiedy okazało się, że inflacja mierzona rok do roku może spaść do 0,7-proc., ich kursy ruszyły w górę. Pięcioletnie obligacje, wygasające w marcu 2007 roku, notowane są na najwyższym poziomie w historii.

Kurs papierów trzyletnich, których oprocentowanie uzależnione jest od rentowności bonów skarbowych, jest bardzo stabilny w ostatnich tygodniach. Od kiedy trzymamy je w portfelu, papiery te notowane są po 99,6-99,9% wartości nominalnej. Niewielki przyrost ich wartości związany jest z coraz wyższymi odsetkami, które nam przysługują. Liczymy, że ich kurs zacznie rosnąć dopiero wtedy, kiedy zwiększy się presja inflacyjna. W związku z rosnącymi cenami złota i ropy naftowej na światowych rynkach jest to możliwe.

Stracimy nie więcej niż 1%

Podobnie jak pierwsza inwestycja, również drugie podejście do amerykańskich akcji nie zapowiada się na sukces. Akcje zajmującej się produkcją złota spółki Gold Corporation notowane są w tej chwili prawie 5% poniżej kursu, po jakim je nabyliśmy. Na stratę tę składa się zarówno spadek kursu na giełdzie, jak i obniżenie notowań dolara względem złotego.

Jednak nasza strata znajduje się pod kontrolą. Już od samego początku inwestycji w akcje Gold Corporation (GG) wiedzieliśmy, że jeśli kurs spadnie więcej niż 10%, to pozbędziemy się tych akcji. Nasze zlecenie "stop" znajduje się na poziomie 11,8 USD. Ponieważ akcje stanowią tylko 9% portfela, nie stracimy więcej niż 0,9% naszych aktywów (stratę tę nieznacznie może powiększyć spadający kurs dolara względem złotego). Z uwagi na bessę na światowych rynkach akcji połowę naszego portfela stanowi gotówka.

Reklama
Reklama

Dwie kopalnie i dywidenda

Gold Corporation jest jednym z największych producentów złota. Zarządza dwiema kopalniami złota, w Ontario w Kanadzie i w Dakocie w USA. Po 9 miesiącach ub.r. przychody firmy zwiększyły się o 6%, do 134,3 mln USD, a zysk netto o 14%, do 46,4 mln USD (w porównaniu do 2001 r.). Przyglądając się podstawowym wskaźnikom wyceny giełdowej trzeba przyznać, ze spółka nie jest tania. Wskaźnik P/E wynosi blisko 40, co kontrastuje z wartością P/E dla spółek wchodzących w skład indeksu S&P 500 na poziomie 24. Jednak na tle spółek z branży, dla których średnie C/Z wynosi 49,66, nie można uznać wartości tego współczynnika za nadzwyczajnie wysoki. Gold Corporation wypłaca kwartalnie dywidendę, której roczna stopa wynosi niecałe 1%.

Złoto kontra Dow Jones

Interesujące jest porównanie, ile uncji złota trzeba było przeznaczyć na zakup indeksu DJIA w okresie od 1896 r. do teraz. Okresy znaczącego spadku "ceny" DJIA względem uncji złota przypadają na czas zmniejszania się zaufania konsumentów. Tak było w latach 30., później w 70. Podobną tendencję obserwujemy od rozpoczęcia, w marcu 2000 r., bessy na rynkach akcji. Do jej trwałej zmiany dochodziło, gdy stosunek ceny uncji złota do wartości DJIA wynosił 1-2, obecnie jest to 24. Może wydawać się zupełnie nieprawdopodobne to, by ten iloraz tak znacznie się obniżył, ale jeśli przypomnieć, że w latach 30. spadł on z 18 do 2, a od połowy lat 60. do początku lat 80. z 28 do 1, to widać, że coś jest na rzeczy. O ile nawet tym razem nie zobaczymy tak niskich wartości, to jednak wydaje się, że potencjał spadkowy jest jeszcze pokaźny. Pytanie, czy będzie się on realizował bardziej w wyniku dalszego wzrostu ceny złota, czy spadku wartości indeksu. Opublikowany we wtorek wskaźnik zaufania konsumentów Conference Board (spadek do 80,3 pkt.) potwierdził utrzymujący się od połowy 2000 r. trend obniżania się tego indeksu."Złote" spółki lepsze od firm przemysłowych

Od ponad 3 lat coraz wyraźniej zauważalny jest wzrost atrakcyjności złota względem inwestycji w spółki składające się na DJIA. 100 USD ulokowane w złoto w połowie 1999 r. jest teraz warte blisko 200 USD, gdy na tych samych 100 USD przetrzymywanych w papierach z DJIA, straciliśmy ok. 25%. Na wykresie złota nie dostrzegamy niepokojących sygnałów. Jego cena od 19 grudnia konsoliduje się w obszarze 340-350 USD. Biorąc pod uwagę, że poprzednie tygodnie wyniosły ją do najwyższego poziomu od 1997 r., trzeba przyznać, że korekta jest dość płytka. Złym prognostykiem dla naszej inwestycji stanie się spadek ceny złota poniżej 340 USD, co zapowiadać będzie pogłębienie korekty i osiągnięcie 330 USD.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama