Zmieniło to zasadniczo sytuację głównych indeksów rynków akcji, które uwolniły się od średnich kroczących i obrały kierunek na północ, w którym będą się poruszać w najbliższych tygodniach.
Stany Zjednoczone
Wydarzeniem ostatnich sesji były niewątpliwie czwartkowe informacje o planach cięć podatkowych oraz dobrych rezultatach indeksów aktywności przemysłowej. Do wiadomości publicznej przedostała się informacja, że w najbliższy wtorek prezydent Bush przedstawi na forum Kapitolu plan stymulacji gospodarki za pomocą redukcji obciążeń podatkowych. Plan ma charakter długoletni (10 lat) i ma zwolnić Amerykanów od zapłaty 300 mld USD podatków.
W pakiecie Busha znalazły się także propozycje, które mają bezpośredni wpływ na rynek kapitałowy. Mowa o redukcji o połowę podatku od dywidend. Krytycy tego rozwiązania uważają, że jest to krok niewystarczający, ponieważ dywidendy są opodatkowane podwójnie. Raz na poziomie zysku netto, jaki wypracowuje spółka. Po raz drugi właśnie w momencie wypłaty dywidendy. Mimo to obniżenie podatku od dywidend zapewni amerykańskim akcjonariuszom większe wpływy, które będą mogli wydać wedle swojego uznania. Pieniądze z dywidend będą mogli przeznaczyć na konsumpcję (co jednak w obliczu napiętej sytuacji na scenie geopolitycznej - Irak, Korea Północna - jest trudne do pomyślenia) albo na różnego rodzaju inwestycje. Pieniądze będą inwestowane w instrumenty o najmniejszym ryzyku, przynajmniej do momentu, kiedy na rynkach akcji za oceanem będzie panować dekoniunktura. Dzięki temu wzrośnie jednak stopa oszczędności, co będzie skutecznie przeciwdziałać negatywnemu wpływowi bezrobocia. Zgodnie z szacunkami Tax Policy Center zmniejszenie podatku dywidendowego przyniesie Amerykanom oszczędności rzędu 150 mld USD. Jednocześnie można się spodziewać, że inwestorzy będą większą wagę przywiązywać do akcji firm, płacących dywidendy. Lepszy wróbel w garści (czytaj: pewne wpływy z tytułu dywidend) niż gołąb na dachu (czytaj: niepewne zyski z tytułu zmian kursów akcji).
Optymistycznym sygnałem, świadczącym, że gospodarka amerykańska ponownie rozpędza się, był wzrost wskaźnika aktywności w przemyśle obliczanego przez Institute for Supply Management (ISM). Wartość wskaźnika zwiększyła się z 49,2 pkt. (w listopadzie) do 54,7 pkt (w grudniu). Analitycy ankietowani przez Briefing.com uważali, że aktywność przemysłowa zwiększy się znacznie mniej (50,1 pkt.). Przekroczenie poziomu 50 pkt., po raz pierwszy zresztą od czterech miesięcy, daje argument zwolennikom tezy, że wysoki wzrost PKB w poprzednim roku, nie był tymczasowy, lecz stanowi zapowiedź dłuższego trendu. Każde wskazanie poniżej 50 pkt. pokazuje, że gospodarka tkwi co najmniej w stagnacji. Tym razem było inaczej. Tak duży wzrost wskaźnika aktywności przemysłowej zawdzięcza głównie zwyżce nowych zamówień (z 49,9 pkt. do 63,3 pkt.). Wzrost nowych zamówień jest istotny z kilku powodów. Wyprzedaż zapasów się kończy, przedsiębiorstwa widzą potrzebę produkcji nowych wyrobów, co powinno zaowocować wzrostem zysków, ale także zatrudnienia.