Końcówka starego i początek nowego roku, jak zwykle przyniosły wzrost cen na GPW. Ten scenariusz powtarza się corocznie od 1995 r. Kupując papiery w połowie grudnia i przetrzymując je kilka tygodni w portfelu, za każdym razem uzyskalibyśmy zadowalającą stopę zwrotu, i to w przeciągu krótkiego okresu. Doskonałe momenty kupna, wyznaczone przez znaczące minima WIG20, wypadały w okolicach 15 grudnia. I tym razem było podobnie. Kupując walory wchodzące w skład indeksu 20 grudnia, do wczoraj zarobilibyśmy około 7%. Identyczne zachowanie rynku, nie tylko w końcówce roku, ale również w październiku, to fenomen warszawskiej giełdy. Wielu analityków uważało, że tegoroczny "efekt stycznia" rzeczywiście zacznie realizować się wcześniej, ale tak naprawdę niewielu wierzyło, że znowu połowa grudnia będzie doskonałym momentem do zajęcia długich pozycji. Zgodnie z opisywanym scenariuszem dobra koniunktura powinna utrzymać się na GPW do końca stycznia. Chciałbym również zwrócić uwagę na doskonałe zachowanie giełd w Budapeszcie i Pradze, gdzie w dalszym ciągu mamy do czynienia z napływem kapitału. Dodatkowo indeksy wybijają się w górę ze średnioterminowych formacji konsolidacji trendu. Konsekwencje takiego zachowania dla całego regionu mogą być tylko pozytywne. Możemy być świadkami kolejnych kilkunastoprocentowych fal wzrostowych.
Kluczowy dla naszej giełdy jest jednak test długoterminowej linii trendu, narysowanej na wykresie WIG lub WIG20. Jest ona zaczepiona o szczyty z IX, XII 2000 r. oraz I, V, XII 2002 r. Do jej przebicia brakuje niewiele, a w przypadku sukcesu konsekwencje będą bardzo optymistyczne.
Zwróć uwagę:
BIG-BG - Przez ostatnie dwa i pół roku zachowanie ceny zdecydowanie odbiegało na niekorzyść w stosunku do giełdowej branży bankowej. Obecnie jest duża szansa na wzrost siły relatywnej względem sektora.
Unikaj: