Krajowy rynek akcji był w ubiegłym roku zdecydowanie silniejszy od rynków państw najbardziej rozwiniętych, co było odzwierciedleniem analogicznego zjawiska dotyczącego większości rynków peryferyjnych ("emerging markets"). Szczególnie szokująco wypada porównanie niewielkich zmian rocznych WIG i WIG20 z 44-proc. załamaniem poziomu niemieckiego DAX-a. Tej odporności naszego rynku można się dziwić, ale trzeba przyznać, że niemieckie akcje bywały w przeszłości jeszcze tańsze względem polskich. W drugiej połowie 1996 r. i na początku 1997 r. jednego DAX-a można było kupić za raptem 1,7 WIG20. Obecny poziom tej relacji (2,5) ciągle pozostawia jeszcze trochę miejsca dla dalszego relatywnego wzmacniania się naszego rynku, choć nie jest to coś, na co bym specjalnie liczył.

Można również zauważyć, że kryzys w gospodarkach Azji Południowo-Wschodniej rozpoczął się dopiero 7 lat po pęknięciu inwestycyjnej bańki w dominującej w regionie gospodarce japońskiej, co pozwala mieć nadzieję, że nasz kraj ma jeszcze kilka lat, zanim zostanie wessany na dobre przez deflacyjny lej, który otworzył się za naszą zachodnią granicą.

Na to relatywne wzmocnienie się naszego rynku akcji w 2002 r. złożyło się kilka epizodów poprawy względnej siły, z których pierwszy i najbardziej spektakularny trwał od 5 do 25 stycznia. Rynki akcji w USA i UE zakończyły wzrosty już 4 stycznia 2002 r., natomiast nasz rynek (podobnie jak czeski i węgierski) kontynuowały marsz w górę aż do końca stycznia (WIG20 +10%). O ile zatem na giełdach zachodnich analogia z sytuacją sprzed roku rozwija się na razie idealnie (na jej podstawie można oczekiwać trwającego 4-6 tygodni łagodnego spadku), o tyle w przypadku naszego rynku można się zastanawiać, czy i w tym roku w styczniu pojawią się na naszym rynku jakieś instytucje charytatywne. Zakładam, że tym razem nasza giełda będzie się raczej trzymała globalnego wzorca, co powoduje, że jeśli w tym roku będziemy mieli do czynienia z próbą ataku na strefę oporu rozciągającą się powyżej poziomu 1300 pkt., to nastąpi ona nie w styczniu (jak w ubiegłym roku), ale raczej wczesną wiosną (od maja trend spadkowy będzie już jak sądzę dominował jednoznacznie).